piątek, 13 stycznia 2017

Bydgoska Dolina Śmierci

Jest w Bydgoszczy pewna szczególna  dolinka, ot leśny parów między dwoma wzgórzami. Kiedyś położona była w pewnym oddaleniu od miasta, teraz bloki mieszkalne podpełzły  pod same wzgórza.
W 1939 roku ta miła, zaciszna dolinka stała jednym z miejsc kaźni bydgoskiej inteligencji. Po wejściu do miasta uznawanego za czysto niemieckie, hitlerowcy wyłapali wszystkich polskich nauczycieli, urzędników, dziennikarzy kupców, księży i innych polskich działaczy, dzięki którym Bydgoszcz w okresie międzywojennym stawała się polska a potem zabijali ich w takich miejscach jak Dolina Śmierci.










„Winnych” polskości wskazywała mieszkająca w Bydgoszczy mniejszość niemiecka, która była dobrze zorientowana kto jest kim i jakie ma przekonania.

Obecnie dolina spełnia także rolę drogi krzyżowej. Odbywają się tam procesje i uroczystości religijne. Stacje drogi krzyżowej zaznaczone są krzyżami z nierdzewnej stali, a na szczycie wzgórza nazwanego Bydgoską Golgotą XX wieku stoi od niedawna oryginalny pomnik.












Zanim urządzono drogę krzyżową na wzgórzu stał monument z tabliczkami upamiętniającymi nazwiska zgładzonych Bydgoszczan. Początkowo tabliczki były metalowe jednak nie oparły się zbieraczom złomu, więc zastąpiono je plastikowymi.




sobota, 7 stycznia 2017

Bydgoski fenomen

Chyba nie do końca doceniany, a położony bardzo blisko miasta i każdy może tam dotarć tramwajem, który ma pętlę na skraju lasu.Las jest już własnością Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku – Myślęcinek (LPKiW). Ten Park jest skarbem, którego inne miasta mogą Bydgoszczanom tylko zazdrościć, zajmuje powierzchnię 830 hektarów i drugiego takiego w Polsce nie ma. Na kilkunastu hektarach w pobliżu pętli tramwajowej rozłożony jest tak zwany park rozrywki dla dzieci, różne karuzele, zjeżdżalnie, piaskownice, itd. Obok park z dinozaurami, a kawałek dalej leśna ścieżka zdrowia dla dorosłych. No i kilkadziesiąt kilometrów dróżek i promenad dla spacerowiczów, rowerzystów i łyżworolkowców.







Nie wymienię wszystkich zapewnianych przez LPKiW atrakcji rozmieszczonych na pozostałych setkach hektarów terenu, ale jest ich całkiem sporo. Jest Polana Różopole, na której w letnie weekendy odbywają się imprezy masowe. Jest wyciąg dla narciarzy wodnych, stajnie i tory do konnej jazdy wyciąg orczykowy i stok narciarski z wypożyczalnią sprzętu, trasy do narciarstwa biegowego. Jest stadnina koni, a nawet molo. Jest także zoo, a w nim niedźwiedzie, wilki, jelenie i różne takie ... dużo ptactwa.











Najbardziej lubię spacerować po ogrodzie botanicznym. Jest to długa dolina, w której umieszczono 10 stawów, każdy na innej wysokości jak stopnie schodów. Na zboczach doliny posadzono różne ekspozycje roślinne. Każda roślina, drzewo, krzak  jest opisana, można podejść i zobaczyć jak się nazywa. Poza tym w różnych zakątkach doliny jest odmienny klimat. Z gorącego słońca można wejść w chłodny wilgotny las bagienny, a następnie w namiastkę górskiej doliny ze sztucznym wodospadem.








czwartek, 5 stycznia 2017

Bydgoska fontanna

Lubię Bydgoszcz, jej kamieniczki i zakamarki, nabrzeża rzeki Brdy i stare spichrze. Miasto z dwóch kultur, budowane przez Niemców i Polaków, katolików i ewangelików. Mieszkam tu i lubię swoje miasto, ta dwoistość jakoś mi w tym lubieniu nie przeszkadza.



















Wielu innych Bydgoszczan też lubi swoje miasto i jego wielokulturowość o czym świadczy odbudowa ze składek mieszkańców słynnej przedwojennej fontanny „Potop”. Fontannę, a właściwie rzeźbę symbolizującą biblijny potop zaprojektował artysta niemiecki, a niemieckie władze miasta uczestniczyły w finansowaniu budowy w 1904 roku. Tak się spodobała ówczesnym mieszkańcom, że natychmiast stała się wizytówką miasta utrwalaną na widokówkach i zdjęciach. Jak się później okazało te liczne zdjęcia bardzo się przydały przy odtwarzaniu, bo podczas okupacji hitlerowcy przetopili rzeźbę na amunicję. Dopiero niedawno udało się odtworzyć ostatni element rzeźby i ustawić całość na dawnym miejscu, a teraz turyści znowu robią sobie przy niej fotografie.