Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajakowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajakowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2009

Spływ Kajakowy Odrodzonym Kanałem Bydgoskim

W tym roku odbył się po raz czwarty i gdyby policzyć wszystkich jego uczestników wyszłoby pewnie ze dwie setki . Można powiedzieć, że spływ nie był zamkniętą bydgoską imprezą, bo oprócz Duńczyków i Włocha, uczestniczyły w nim osoby z Poznania, Torunia, Piły, Grudziądza i Chełmna.

Spływ ma już charakter imprezy cyklicznej organizowanej co roku z coraz większym rozmachem przez Sekcję Turystyki Kajakowej przy RTW BYDGOSTIA. Współorganizatorem jest tradycyjnie już Wyższa Szkoła Gospodarki, a patronem honorowym Prezydent Miasta Bydgoszczy. W tym roku obok licznych prywatnych partnerów wspierała spływ również gmina Białe Błota, która przygotowała uczestnikom spływu niezwykle gościnne przyjęcie na śluzie w Lisim Ogonie na Kanale Górnonoteckim.

Cały spływ trwał trzy dni 11 – 13 września, a rozpoczął się przy III LO na bulwarze nad starym Kanałem Bydgoskim, któremu nadano nazwę „Bulwar Sebastiana Malinowskiego”.

Uczestnicy przepłynęli istniejącą częścią starego kanału do śluzy Czyżkówko, a stamtąd do Brdy i zakończyli etap na przystani BYDGOSTII, przy ulicy Żupy. Etap zakończył się grillowaniem i gitarowym występem Wojciecha Ślusarczyka.

Drugi etap rozpoczął się w Janowie, skąd uczestnicy spływu przepłynęli do Bydgoszczy, urządzając po drodze regaty kajakowe. 

 





 


Przy śluzie Miejskiej mieli rzadką okazję obejrzenia dużego pasażerskiego statku „Kościuszko, który z nieznanych przyczyn pojawił się na Brdzie.

Na ląd wyszli w WSG – najdynamiczniej rozwijającej się uczelni w Bydgoszczy, którą zwiedzili łącznie z mieszczącym się na jej terenie Muzeum Fotografi.

 


 

Po obiedzie zwiedzili bydgoską starówkę oprowadzani przez zawodowego przewodnika i pomaszerowali do przystani BYDGOSTII, gdzie odbyły się zawody w strzelaniu z wiatrówki, wręczenie nagród zwycięzcom regat i wspólna zabawa.

Trzeci etap rozpoczęto na śluzie Lisi Ogon od dokładnego obejrzenia wszystkich elementów zabytkowych, liczących przeszło 150 lat stopni wodnych Lisi Ogon i Łochowo.

Oprócz śluz stopnie te składają się z jazów i przepławek dla ryb.

Na śluzie powitał i uraczył uczestników spływu ciepłym posiłkiem przedstawiciel gminy Białe Błota, pan Ludwik Guzowski. Prelekcję na temat historii Kanału Bydgoskiego i Górnonoteckiego wygłosił Tomasz Izajasz – kustosz Muzeum Kanału.

Po prześluzowaniu Lisiego Ogona uczestnicy spływu dopłynęli do Kanału Bydgoskiego i skręcili w kierunku Bydgoszczy. Prześluzowali śluzę Osowa Góra, a w następnej śluzie – Prądy, dogonił ich płynący z Nakła do Bydgoszczy statek szkolny „Władysław Łokietek”, przy wspólnym śluzowaniu nastąpiła wymiana pozdrowień.

Dalej po prześluzowaniu Czyżkówka i Okola,

 



 

dwóch największych śluz Kanału Bydgoskiego kajakarze wypłynęli na czyste wody Brdy. Stanowiło to miłą odmianę po zarośniętej rzęsą, czarnej i cuchnącej wodzie w Kanale. Pomimo niedogodności spowodowanych miejscami trudnym do przepłynięcia kożuchem rzęsy wodnej i nieprzyjemnym zapachem wody, kajakarze opuszczali Kanał bardzo usatysfakcjonowani możliwością obejrzenia tej niezwykłej budowli. Ten etap był zarazem ostatnim etapem spływu i zakończył się na przystani BYDGOSTII myciem kajaków.

środa, 1 lipca 2009

Wstydliwa strona Żnina

Żnin to nie tylko zabytki i atrakcje, miasto ma również pewien dość wstydliwy problem. Nie znajdziecie o nim wzmianki w żadnym z folderów reklamowych zachęcających do zwiedzania i nie ma w tym nic dziwnego, bo cała sprawa brzydko pachnie.

Miasto Żnin położone jest w dolinie, dokładnie pomiędzy dwoma jeziorami: Żnińskie Małe i Żnińskie Duże. Na jeziorze Żnińskie Małe odbywają się prestiżowe zawody polskich i nie tylko, motorowodniaków.

Nad nim znajduje się kilka ośrodków wypoczynkowych, kilka pomostów, jedno piękne molo i siedziba Pałuckiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jezioro Żnińskie Duże jest właściwie dzikie i nic się nad nim nie znajduje.

Obydwa jeziora są ze sobą połączone ciekiem wodnym, nazywanym Gąsawką. Poziom wody w Małym Żnińskim jest o około 1 metr wyższy niż w Dużym i żeby tę różnicę poziomów utrzymać zbudowano przy wypływie Gąsawki z Małego Żnińskiego niewielki przepust. Tylko niewielka ilość wody jest wypuszczana z jeziora do „rzeczki”. Gąsawka przepływając między jeziorami przez środek Żnina, około 1 kilometr długości, jest więc bardzo płytka i trudna do przepłynięcia nawet kajakiem. Nie ta płytkość jest jednak największym problemem.

Cały ten ciek jest usłany śmieciami, a woda jest w nim brudna, mętna i śmierdząca, aż strach do niej wejść, żeby przeciągnąć kajak. Każde skaleczenie lub otarcie może się skończyć groźnym zakażeniem.

wtorek, 16 czerwca 2009

Powiat żniński

Powiat żniński w województwie kujawsko – pomorskim, to przede wszystkim 57 jezior. Wiele z nich łączy ze sobą „rzeczka” zwana Gąsawką, która raz jest strugą, raz zarośniętym trzciną lub krzakami rowem, a innym razem szerokim kanałem. Raj dla wodniaków.
Można przepływać tą rzeczką z jednego jeziora na drugie i tym sposobem wędrować przez tę pagórkowatą krainę – Pałuki. Poza Żninem jest tu wiele innych interesujących miejscowości takich jak na przykład Wenecja, Biskupin czy Gąsawa.
Najbardziej charakterystyczną budowlą w Żninie i zarazem jego wizytówką jest pozostała po średniowiecznym ratuszu wieża wznosząca się nad rynkiem.






Zbliżając się do Żnina od strony Bydgoszczy widać górującą nad miastem wieżę kościoła Świętego Floriana, który zaczęto budować w XV używając jako budulca fragmentów jeszcze starszej świątyni.







Sam Żnin usytuowany jest między dwoma jeziorami – Żnińskim Małym z wieloma ośrodkami wypoczynkowymi, na którym odbywają się krajowe zawody motorowodniaków


I Żnińskim Dużym bardziej dzikim i mniej zagospodarowanym,


Z którego można płynąć na kolejne jeziora rzeczką Gąsawką.,





czwartek, 14 maja 2009

Na starej Noteci

Stara Noteć nabiera uroku w miarę oddalenia się od Zamościa. Brzegi stopniowo się obniżają, a rzeka staje się szersza.

Niedaleko od Zamościa do Noteci wpływa podobna do niej rzeczka – Gąsawka. Noteć staje się głębsza i szersza. Sprawia nawet wrażenie czystszej, chociaż widoczne są ślady działalności okolicznych mieszkańców, którzy starają się za wszelką cenę ją zanieczyścić, wrzucając puszki, lub butelki, nie mówiąc już o innych przedmiotach, które zapewne zaśmiecają dno. Na brzegach widać kilku w wędkarzy, którzy twierdzą, że żyją tu płocie, ale jakoś żaden z nich nie chwali się połowem.

Stopniowo rzeczka wijąc się zwalnia swój bieg i wkrótce na naszej drodze pojawia się przyczyna tego zwolnienia – jaz. 

 


 

Trzeba przenieść kajaki i zwodować je poniżej. Za Jazem Noteć wygląda jak z innej bajki. Widać pasące się na niskich brzegach bydło, czasami odległe zabudowania gospodarskie.

Blisko rzeki pojawiają się malownicze wierzby i inne drzewa.

Spotykamy pana Ryszarda, emeryta i mieszkańca niedalekiego już Turu, który lubi pływać po Noteci swoją łódką i często można go spotkać na rzece.

Jest bardzo uprzejmy i posiada wiele informacji o okolicy. Pan Ryszard towarzyszył nam aż do Turu. Po wyciągnięciu kajaków przy jazie w Turze, mogliśmy zwiedzić hutę szkła




 

i przekonać się jak ciężka jest praca hutników.  Koszmarne warunki, wysokie temperatury i niskie płace, No ale w Turze ciężko o inną pracę.

 





 

Po przeniesieniu kajaków i zwodowaniu ich poniżej jazu, mogliśmy ruszyć dalej.

 

 

Poniżej Turu Noteć staje się jeszcze piękniejsza, wije się wolno wśród morza trzcin,

a wędkarz na brzegu chwali się dość pokaźnymi kleniami, później rzeka wpływa w cienisty las.

Akurat tego dnia – 3 maja br. Pogoda była wspaniała i cały czas paliło nas słońce. Płynąc przez las zrobiło nam się całkiem przyjemne. Z rzeczki zrobiła się głęboka i szeroka mała rzeka.

Płynąc tym chłodnym lasem dotarliśmy do młyna i jazu w Chobielinie.

Dwustuletnia budowla, jest wielką atrakcją turystyczną. Czynny do dnia dzisiejszego (obecnie elektryczny) młyn w latach swojej młodości mełł zboże przywożone łodziami z Nakła.

Po przeniesieniu kajaków przez jaz w Chobielinie ruszyliśmy dalej rzeką, która meandrując i często zakręcając o 180o leniwie płynie do Nakła.

Zakończyliśmy nasz spływ na przystani Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej, pokonując od Lubostronia około 50 km. Od Nakła Noteć staje się rzeką graniczną, między Pałukami a Krajną.