czwartek, 25 kwietnia 2024

Pierwszy młyn w Bydgoszczy

 

 

Zasadźcami i pierwszymi wójtami miasta Kunigesburg byli dwaj przedsiębiorcy z kapitałem, jak napisał Józef Wolf1na pewno nie mogli to być dwaj dowódcy załogi grodu jak chciał to widzieć Alfred Kucner2. Z pewnością musieli to być ludzie przedsiębiorczy i zamożni98. Nadana im ilość różnych przywilejów świadczy o tym, że wcale niełatwo było  znaleźć odpowiednie osoby skłonne zainwestować swoje pieniądze. Zwłaszcza, że zwrot kapitału zainwestowanego w tworzenie miasta był już z złożenia długotrwały i nie do końca pewny tak samo jak późniejszy zysk. Moim zdaniem wskazuje to na fakt, że przywilej lokacyjny miasta Kunigesburg był kontraktem, w którego tworzeniu aktywny udział brali nie tylko przedstawiciele króla ale także sami zasadźcy.

 

Tworzenie nowego miasta zasadźcy musieli zacząć od inwestycji, żeby przyciągnąć potencjalnych mieszczan. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania dużego kapitału. Uprawnienia jakie przyznawał zasadźcom w 1346 roku przywilej lokacyjny dotyczyły głównie przyszłości, gdy zalesiona równina stanie się zaludnionym miastem. Nie było nad Brdą w okolicach miejsca lokacji żyznych ziem3, które mogłyby skłonić ludzi do osiedlania się nie odkryto też  pobliżu żadnych  kruszców ani złóż soli.

 

Tak mógł wyglądać pierwszy bydgoski młyn – ilustracja Jacka Michalskiego


 

Pierwszą taką inwestycją zasadźców był  zapewne młyn zbudowany pod nadzorem cudzoziemców sprowadzonych przez zasadźców napędzany wodą Brdy spiętrzoną jazem, który nazywamy dzisiaj farnym. Był on pierwszym obiektem przemysłowym na terenie lokacyjnym i zaczął najwyraźniej funkcjonować już przed końcem XIV wieku4. Młyn ten usytuowany był na wyspie, więc zbudowano również most nad jazem 5. Koło młyńskie musiało więc znajdować się pod mostem. Inwestycja okazała się trafna i szybko zaczęła przynosić dochody

 

1.      Józef Wolf, U progu dziejów miasta Bydgoszczy, Przegląd  Bydgoski, R. 6, z. 2, Bydgoszcz, 1938 s 7.

2.      Alfred Kucner, Bydgoszcz w czasie wojen polsko – krzyżackich, , Przegląd  Bydgoski, R. 4, z. 3-4, Bydgoszcz, 1936 s 7.

3.      Lech Łbik, Bydgoszcz staropolska (1346 - 1772), Kalendarz Bydgoski Bydgoszcz 1999, s 67.

4.      Alfons :Licznerski, O dawnych wodnych młynach bydgoskich, Kalendarz Bydgoski Bydgoszcz 1973, s 53.

5.      Monografia mostów województwa kujawsko-pomorskiego. Brda i Kanał Bydgoski. Tom II z serii: Mosty z biegiem rzek pod red. Krzysztofa Dudka. Bydgoszcz – Grudziądz 2012 s 61.

.

 

 


           



 

czwartek, 29 lutego 2024

Kronika zakonnika

 

 

Bydgoska rzeka, czym była dla Bydgoszczan? Znaczenie rzeki Brdy dla miasta wyraźnie podkreśla w swojej kronice jeden z bydgoskich bernardynów.

„Rzeka, przy której miasto założone nazywa się w polskim języku Brdą, mała wprawdzie w swym korycie, ale w pożytku wielka, półtory mili od Bydgoszczy w Wisłę wpadająca. Bierze swój początek z jezior kaszubskich  i ma to do siebie, że w największą zimę nie zamarza. Drzewa do budowli z borów kaszubskich niezmiernej wielkości spławia. Obfituje w ryby różnego rodzaju, osobliwie łososie, które z morza Wisłą aż pod samą Bydgoszcz dochodzą. Czasem tak jak roku 1604. Jednego dnia do skrzyni 170 wskoczyło. I inne ryby mają tu lepszy smak niż gdzie indziej w rzekach. Pożytek z tej rzeki z powodu ryb od ujścia jej do Wisły aż do młynów służy starostom, miastu zaś od młynów aż do granic miasta, na co miasto ma osobny przywilej od króla Stefana Batorego.

Z portu także miasto Bydgoszcz jest słynne, dla czego z obojga brzegów rzeki spichrze kosztowne i widzenia godne, nie innym końcem, jak do zachowania zboża i innego rodzaju towarów założone, które tu z wielkiej Polski, osobliwie z całych Pałuk, Krajny, Kaszub i Kujaw w wielkiej mnogości zwożą, skąd je sposobnego czasu do Gdańska wielkimi i małymi statkami posyłają. Z Gdańska zaś napowrót  przywożą wielką obfitość śledzi, soli morskiej, wina  francuskiego i inne towary pochodzące z Rygi. Tąż rzeką spławiają do Gdańska drzewo tak do budowli jak i na opał, które w borach kaszubskich, bydgoskich i koronowskich spuszczają. Piwa także wielką moc do Gdańska mieszczanie zawożą, skąd jednak więcej szkody niż pożytku mają, bo go za wiele posyłają. I garnki wielkie, podługowate, na kształt góry ułożone do Gdańska spuszczają, skąd na przedmieściach w pobliskich wsiach wzdłuż rzeki Brdy, jak np. v w Bartodziejach i Siersku (Siermieczku) wielka  liczba garncarzy mieszka.

Za dobrodziejstwem więc tej rzeki miasto do takiej świetności i obfitości przyszło, że pospolicie szlachta, widząc swój majątek skurczony w domu, tu się przenoszą i zacząwszy handlować zbożem do Gdańska wnet swojemu niedostatkowi zapobiegają.”1

 

 



Dokładnie nie wiadomo ile było w tym czasie spichrzy w Bydgoszczy, że było ich wiele można wyczytać z XVIII wiecznych testamentów spisanych w języku polskim. Czytając na przykład testament niejakiej pani Justyny Lorkowskiej z 1615 roku można się dowiedzieć, że pozostawiła po sobie.

 „Naprzód kamienica narożna przy ul. Długiej, druga Śleszyńska z gruntami, śpichlerz wielki murowany w Zamkowej ulicy, drugi między śpichlerzami także murowany, trzeci Kosmaczewski, szkuta ze statkami do niej należącemi, lichtan, koza (mniejsze statki), łódź …”

Z innych testamentów Bydgoszczan również można się dowiedzieć o spichrzach, ale również jakie statki pływały po Brdzie, a nawet o towarach sprowadzanych z Gdańska i trochę nawet o gdańskich kupcach. Z testamentu Andrzeja Bolibrzucha, sternika s
pisanego w 1597 roku, wynika że cały swój majątek przekazuje żonie Benignie i wlicza do tego majątku należności za  beczki soli, śledzi, dorszy, piwa oraz inne długi,. Wymienia dłużników i ludzi, którzy za nich poręczyli, a na końcu testamentu przyznaje, że sam jest winien tylko staremu Kruzy w Gdańsku za towar słony 16 złotych2.

1.      Józef  Podgóreczny, Brda – rzeka urocza, Kalendarz Bydgoski na rok 1968, s 67

2.      Malewski Zygmunt, Księga testamentów obywateli bydgoskich, Przegląd  Bydgoski 1935, R. 3, z. 1 - 2, Bydgoszcz, s 41.

 

niedziela, 18 lutego 2024

Jak Prusacy z Brdą wojowali

 

 

Pierwszy raz Prusacy zbudowali śluzę Bydgoską z drewna w1774 roku1, żeby umożliwić łodziom towarowym pokonywanie spiętrzenia wody, które uzyskali w Młynówce. W ten sposób powstał pierwszy stopień wodny na Brdzie, który trochę różni się od innych stopni wodnych właśnie usytuowaniem śluzy. Budowniczowie tego stopnia wykopali wprawdzie dolny kanał dojazdowy do śluzy dla łodzi wypływających ze śluzy i płynących z dolnego odcinka rzeki. Górne wrota śluzy były jednak wystawione na działanie prądu Brdy, co miało przysporzyć wielu kłopotów.

Zazwyczaj stopnie wodne na rzekach budowane są w ten sposób, że cały nurt płynie prosto na jaz, przy którym jest też przepławka dla ryb, a do śluzy wiedzie kanał dopływowy, w którym woda nie płynie tylko stoi. Dzięki temu nurt nie uderza bezpośrednio w śluzę, a jednostki pływające mogą manewrować przed wjazdem do śluzy na spokojnej wodzie. W ten sposób zbudowane są wszystkie stopnie wodne, które widziałem na Noteci i  innych rzekach.

Już wkrótce miało się okazać się, że budowanie śluzy w nurcie Brdy bez kanału dopływowego z góry rzeki nie było dobrym pomysłem. Oprócz zwykłego nurtu w śluzę uderzały także zwiększone przepływy wiosenne. Brda nie była całkiem stabilna i przybierała czasami, zwłaszcza wiosną Taki właśnie wiosenny nurt uderzył w śluzę i rozniósł ją już w 1788 roku1, czyli 14 lat po zbudowaniu, To wydarzenie wstrzymało ruch przez Kanał Bydgoski i całą drogę śródlądową Wisła - Odra.

Prusacy, mając już na uwadze zwiększone wiosenne przepływy rzeki gorączkowo budowali nową śluzę, żeby przywrócić ruch na całej drodze śródlądowej. Przez 2 lata 1789 – 90 i zbudowali ją z materiałów ciężkich, czyli zapewne z kamienia, co jak obliczyli kosztowało 69.957 talarów.  W trakcie tej budowy musieli popełnić jakieś błędy, bo silny prąd Brdy szybko rozmył także tę budowlę1, więc pruscy budowniczowie zbudowali ją ponownie w latach 1791-92 . Tym razem w sprawdzony już sposób z drewna.

Zmagania ze śluzą trwały, a wjazd na Kanał Bydgoski był niemożliwy od 1788 do 1792 roku. Tymczasem Prusacy musieli gdzieś przechować zboże, które przywieźli do Bydgoszczy łodziami i zamierzali wysłać na zachód. Zbudowali więc w 1789 roku2 w pobliżu śluzy w miejscu, w którym dzisiaj stoi Opera Nowa ogromny spichrz zbożowy nazwany Królewskim,

 



Był to pierwszy spichrz w zrujnowanym mieście i do tego taki wielki, że podobny do niego jeszcze nigdy nie przeglądał się w wodach Brdy. Jak widać na starych zdjęciach wyglądał bardzo majestatycznie - pobielony i co najmniej sześciokondygnacyjny. Zbudowany został na planie litery U, a gdyby go wyprostować miałby ze 200 metrów długości, został spalony w 1945 roku podczas działań wojennych.

Zapewne początkowo Prusacy składowali w nim zboże, którego nie mogli wysłać na zachód z powodu awarii śluzy Bydgoskiej lub niedrożności Kanału, co się w tamtych czasach zdarzało dość często. W późniejszym czasie, gdy przybyło w mieście ludności innych spichrzy i żołnierzy pełnił rolę magazynów wojskowych. Służył on potrzebom garnizonu bydgoskiego, którego komendę zbudowano obok niego na dzisiejszej ulicy Karmelickiej w 1867 roku3.

 

1.      Winid Walenty: Kanał Bydgoski, Wydawnictwo Instytutu Popierania Nauki, Warszawa 1928. s 48

2.      Anna Nadolska, Spichrze w mieście nad Brdą, Kalendarz Bydgoski, Bydgoszcz 2015, s 104

3.      Emanuel Okoń, Na dużej przestrzeni (1815 – 1914), Kalendarz Bydgoski, Bydgoszcz 1999, s 80.