poniedziałek, 19 lipca 2010
niedziela, 18 lipca 2010
Niemieckie przeładownie śródlądowe
Rozładunki i załadunki barek odbywają się zazwyczaj przy nabrzeżach wyposażonych w odpowiednie urządzenia. Nabrzeża takie usytuowane są przeważnie przy kanale tranzytowym ale niektóre duże zakłady położone w pewnym oddaleniu od kanału zbudowały własne kanały, żeby barki mogły do nich dopłynąć.
Czasami zdarzało się także, że barka na której pływałem była rozładowywana w miejscu przeznaczonym na postój. Być może właściciel ładunku musiał załatwić jakieś formalności, żeby uzyskać zezwolenie na korzystanie z miejsca postojowego do wyładunku. W każdym razie przyjechał dźwig samochodowy i wyładował cały ładunek (500 ton) na dwie wywrotki, które go na zmianę wywoziły.
Do nabrzeży przeładunkowych lepiej barki nie cumować na postój nocny, nawet jeżeli wydają się opuszczone. W środku nocy mogą nagle pojawić się ludzie i może przypłynąć barka z ładunkiem. Pamiętam jedną taką sytuację, gdy musieliśmy po ciemku przy reflektorach szukać nowego miejsca postoju.
sobota, 10 lipca 2010
Przez niemieckie jeziora
Wiele jezior włączono do sieci regularnych szlaków śródlądowych, tory wodne dla barek i statków oznaczone są dwukolorowymi bojami. Jedną stronę szlaku wyznaczają boje zielone, drugą czerwone.
Pomiędzy nimi można płynąć bez obaw nawet głęboko zanurzoną barką. Taki szlak tworzy na jeziorze jakby ulicę i użytkownicy małych łódek, żaglówek, jachtów muszą zachować ostrożność, gdy się na tej ulicy znajdą.
Przy brzegach jezior i na przyległych do jezior kanałach znajdują się zazwyczaj przystanie dla jachtów i łodzi, poza tym każdy właściciel domku w pobliżu kanału oprócz samochodu w garażu, posiada również łódź.
wtorek, 6 lipca 2010
Skrzyżowania
Robią na oglądających ogromne wrażenie – bezkolizyjne skrzyżowania dróg wodnych – mosty nad rzekami, po których nie jeżdżą samochody ale pływają statki. Tak samo jak z autostrady można zjechać na drogę poniżej kierując się na odpowiedni zjazd, tak samo z kanału można zjechać na rzekę za pomocą śluz.
Rzeka Wezera widziana z barki, która przepływa nad nią po moście.
Rzeka Łaba widziana z barki, która przepływa nad nią po moście.
niedziela, 4 lipca 2010
drogi śródlądowe Niemiec
Kolejny już raz kolega przywiózł mi trochę fotek z rejsu po kanałach i rzekach Niemiec. Nie są to zdjęcia dobrej jakości więc patrzcie proszę raczej na ich treść. Mój kolega nazywa się Zygmunt Sztachera i pływa na polskiej barce „BM 5217”, której portem macierzystym jest Bydgoszcz. Kiedyś pod banderą „Żeglugi Bydgoskiej” pływało 100 takich barek, teraz zostało ich kilka, może kilkanaście i pływają jeszcze tylko dlatego, że ktoś je wydzierżawił. Jedynym śladem, że kiedyś należały do taboru „Żeglugi Bydgoskiej” jest nazwa portu macierzystego, którą każda z tych barek ma wypisaną na rufie. Tak więc, chociaż barki już od dawna nie mają z Bydgoszczą nic wspólnego, ciągle jeszcze można spotkać na drogach śródlądowych Europy barki z napisem BYDGOSZCZ.
Kanałów śródlądowych są w Niemczech setki, dłuższe i krótsze łączą ze sobą miasta, dzielnice, fabryki, przeładownie, rzeki. Nad tymi kanałami są tysiące mostów. Najdłuższy z nich, po którym często pływałem to „Mittellandkanal”, którego długość wynosi ponad 320 kilometrów, dzięki temu kanałowi, ciągnącemu się w poprzek całego państwa i łączącemu rzekę Łabę z rzeką Ren spięty jest cały system niemieckich dróg śródlądowych. Wszystkie te kanały mają doskonale zabezpieczone i umocnione brzegi oraz wyposażone są w sprzyjającą barkom infrastrukturę.
Szczególną rolę w tej infrastrukturze spełniają miejsca postojowe.
Tradycyjnie spełniają tą rolę awanporty przy śluzach, nie zawsze jednak postój przypada przy śluzie, zdarzają się długie odcinki bez śluz, a na kanale nie można zwiększyć prędkości, żeby przed nocą dotrzeć do śluzy. O ile dobrze pamiętam załadowana barka może się poruszać maksymalnie z prędkością 10 km/h, poza tym na niektórych odcinkach obowiązują dodatkowe ograniczenia. Zwalniać trzeba także przepływając obok innych jednostek zacumowanych na postoju lub podczas załadunku, żeby wzbudzona przez przepływającą bakę fala nie zerwała lin cumowniczych. Barka, na której pływałem mogła przewozić 500 ton ładunku ale na niemieckich kanałach pływają jednostki znacznie większe o nośności np.: 2000 ton. Łatwo sobie wyobrazić jaki szkody dla kanału i innych barek mogłaby spowodować fala wzbudzona prze szybko płynącą wielką jednostkę.
W związku z tym, że prędkości zwiększać nie wolno, a odcinki kanału między śluzami są czasami dość długie, niezbędne było urządzenie miejsc postojowych, ponieważ nie wolno cumować baki w miejscach do tego nie przeznaczonych, podobnie jak samochodu na szosie. Kanał w miejscu postoju barek jest poszerzony, na brzegu umieszczone są pale cumownicze, lampy, śmietniki, prąd, czasami woda. Każdy postój połączony jest z najbliższą drogą publiczną, bo niektórzy wodniacy wożą na barkach samochody.
czwartek, 27 maja 2010
Zanim powstaną bulwary
Władze Bydgoszczy oraz nasze media poświęcają ostatnio dużo uwagi Brdzie jej czystości i nabrzeżom wokół Wyspy Młyńskiej i chwała im za to.
Do bulwarów wzdłuż lewego brzegu od opery do Mostu Jerzego Sulimy Kamińskigo jeszcze wprawdzie długa droga, ale można powiedzieć, że przedsięwzięcie zostało dobrze rozpoczęte. Ostatnio nowe umocnienia brzegów przeszły poważny sprawdzian, bo takiej wysokiej wody jak w tym tygodniu dawno w Brdzie nie było.
Bulwary zapewne wkrótce powstaną, chociaż ich budowa pochłonie jeszcze dużo pieniędzy.. Trzeba przecież zainstalować lampy, zbudować trotuar, postawić ławki i kosze na śmieci, najlepiej trwale związane z gruntem, z wiadomych powodów Nowe bulwary będą czymś widocznym i spektakularnym. Media je pokażą i opiszą jako sukces urzędującej ekipy.
Takie już te media są, ekscytują się sensacjami i zjawiskami dobrze wyeksponowanymi, widowiskowymi, zupełnie jakby samo pokazanie czyjegoś sukcesu czyniło z mediów jego udziałowców.
W ubiegłym roku gazety dużo pisały na temat czyszczenia dna, czyli bagrowania Brdy, drukowały wywiady z pracownikami MWiK, którzy zapewniali, że po bagrowaniu woda w Brdzie będzie czysta jak łza. Ciekawe czy ktoś tą czystość sprawdzi, bo media się na ten temat nie wypowiadają. Mam nadzieję, że skoro na czyszczenie rzeki wydano taką ilość pieniędzy o jakiej czytałem, a część z nich to pieniądze publiczne, ktoś to jednak będzie sprawdzał.
sobota, 9 stycznia 2010
Trochę historii nikomu nie zaszkodzi
Bardzo interesujących rzeczy można się dowiedzieć ze starych inwentarzy naszego miasta, które sporządzano podczas zmian dzierżawców starostwa.
Wyczytać w nich można na przykład, że wylewy Brdy były w tamtych czasach dość powszechne, ponieważ zapisano, że: „Podczas nawałności wody i zepsucia grobel, powinni wszyscy (Bydgoszczanie) pomagać i na gwałt wyjść do zasypywania onych”
Dokładnie opisane są dwa bydgoskie młyny na wyspie, jeden mielił pszenicę i żyto na mąkę, drugi produkował kaszę, słód i zasilał folusz. Oprócz młynów był jeszcze tartak, węgornia i łosośnia z zastrzeżeniem, że wszystkie łososie i węgorze odławiano na potrzeby zamku.
Znajduje się również w inwentarzu bardzo pobieżny opis czegoś co autor inwentarza nazwał śluzą. Z opisu wynika, że śluzą nazywano miejsce, w którym można było częściowo rozebrać górną część zapory na rzece i przepuszczać tamtędy płynące z góry rzeki drewno.
Kolejny dowód na częste wylewy rzeki można napotkać przy opisie wsi Łęgnowo. Napisane tam jest, że gospodarze tej wsi mają prawo „... do połowu ryb w rowach swoich ... a jeśliby dla wielkości wody na gruncie swoim bydła chować nie mogli, tedy póki woda nie spadnie, na pański bór bydło wyganiać mogą.”
Można znaleźć wzmiankę o prawie każdej dzielnicy Bydgoszczy, mnie zainteresowała notatka o wsi Bielice, bo od niej zapewne wzięła nazwę ulica Bielicka. Inwentarz umiejscawia Bielice pomiędzy wsią Glinki, folwarkiem Szwidrowo i folwarkiem Biedaszewicz.
Przy opisie każdej wsi widnieją w inwentarzu wymiary podatku płaconego przez mieszkańców. Wszyscy płacili czynsz, pogłówne, gajowe i hibernę, a niektórzy jeszcze dziesięcinę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















