sobota, 12 marca 2016

Bydgoskie kościoły

Oczywiście nie wszystkie tylko te usytuowane  w centrum miasta i zasługujące na uwagę ze względu na wiek i styl. Niestety kościoły budowane w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat żadnego stylu nie mają poza kilkoma może wyjątkami. Trzy bydgoskie kościoły zachowały się z okresu przed rozbiorami Polski za panowania polskich królów. Są to Katedra św. Marcina i Mikołaja




Kościół Bernardyński



I Kościół Klarysek




Następne kościoły zostały zbudowane  w czasie zaboru pruskiego, chronologicznie jako pierwszy powstał dom modlitwy Zjednoczenia Apostolskiego, po wojnie przekazany Kościołowi Polsko Katolickiemu, którego parafia ciągle się tam mieści.



Kolejny kościół powstał na obecnym placu Wolności jako ewangelicko unijny i przeznaczony był dla ludności niemieckiej, która w dużej części była ewangelicka. Po zakończeniu wojny został on przejęty przez Kościół Rzymsko Katolicki.




Następnie powstał kościół zbudowany jako zbór baptystów. Obecnie mieści się w nim kościół ewangelicko – metodystyczny.



Jako następny powstał kościół ewangelicko – unijny przeznaczony dla bydgoskiej ludności niemieckiej na obecnym Placu Zbawiciela. Tuż po zakończeniu wojny został zajęty przez katolików, musiało jednak dojść do jakiegoś konfliktu, bo szybko został przekazany parafii ewangelicko augsburskiej.





Kolejny kościół zbudowano w Bydgoszczy również dla niemieckich ewangelików na obecnym Placu Kościeleckich. Po zakończeniu wojny został przejęty przez Kościół Rzymsko Katolicki.




Potem powstały dwa kościoły dla katolików. Budowano je właściwie równocześnie, z tym że jeden na obecnym Placu Piastowskim przeznaczony był  dla katolików niemieckich i jego budowę finansowały władze pruskie.




Drugi natomiast  - Świętej Trójcy -  przeznaczony dla Polaków budowany był ze składek polskiej społeczności.




Prawie przez cały okres międzywojenny budowana była bydgoska bazylika, która może nie jest specjalnie piękna, miała jednak być czymś w rodzaju polskiego akcentu w odzyskanej Bydgoszcz pełnej niemieckich śladów. II wojna przerwała urządzanie bazyliki i na dobre zaczęła funkcjonować dopiero po wojnie.


Od 35 lat mamy też w Bydgoszczy cerkiew prawosławną. Liczebność parafian nie jest duża i chociaż coraz więcej jest w naszym mieście imigrantów z Ukrainy, którzy tu studiują i pracują kapłan twierdzi, że żaden z nich do świątyni nie zajrzał.






poniedziałek, 18 stycznia 2016

Najstarszy kanał w Polsce

To niewątpliwie Kanał Dobrzycki przekopany pomiędzy Jeziorem Ewingi, a Jeziorem Jeziorak w 1334 roku. Jego długość – 2,4 kilometra nie jest oszałamiająca, a pierwotna szerokość nie jest znana, jednak jego wiek robi duże wrażenie. Jest to pierwszy sztuczny, zbudowany przez ludzi – prawdopodobnie niewolników krzyżackich -   kanał na ziemiach polskich, który służył do transportu towarów. Wcześniej budowane w Polsce kanały służyły wyłącznie do napełniania fos.



Pod koniec XIII wieku nad Jeziorem Ewingi Krzyżacy zbudowali zamek, którego podzamcze bardzo szybko przekształciło się w miasto. Duże miasto. Wnioskuję po wielkości kościoła, jest ogromny. To właśnie podczas budowy tego kościoła powstał Kanał łączący jeziora, mieszkańcy miasta nad Jeziorem Ewingi sprowadzali tym kanałem drewno z lasów nad Jeziorakiem. Częściowo wykorzystywali je jako budulec, a częściowo jako opał przy wypalaniu cegieł do budowy kościoła.







Później Kanał okazał się bardzo przydatny do komunikacji z Iławą przez ¾ roku, kiedy nie można było podróżować po lodzie. Podobno kupcy z miasta nad Jeziorem Ewingi – teraz nazywa się ono Zalewo – docierali w swoich łodziach Drwęcą aż do Torunia. Drwęca wyglądała w tamtych czasach inaczej i stało nad nią sporo zamków krzyżackich, takich jak Bratian, Kurzętnik, Brodnica, Golub, Złotoria.
Kanał od miejscowości Dobrzyki usytuowanej pomiędzy połączonymi jeziorami, być może cegły, z których zbudowany jest kościół w Dobrzykach zostały wypalone w cegielni nad Jeziorem Ewingi.



sobota, 21 listopada 2015

Rzeka Brda nie poddawała się Niemcom

Jak wiadomo natychmiast po dokonaniu I rozbioru Polski Prusacy przystąpili do budowy drogi wodnej Wisła – Odra według przygotowanego już wcześniej projektu. Taka droga śródlądowa była dla nich niesłychanie ważna, ponieważ Berlin i cała Brandenburgia  były w stanie wchłonąć każdą ilość żywności, której nadwyżki produkowano nad Wisłą w słabo zaludnionych Prusach Wschodnich. Z kolei na zachodzie (głównie chodzi tu o Berlin) mieli nadwyżkę artykułów przemysłowych i chętnie widzieliby nowe rynki zbytu nad Wisłą w Prusach Wschodnich i Polsce. Dróg lądowych przystosowanych do transportu nie było aż do połowy XIX wieku kiedy rozpowszechniła się kolej.
Drogi wodne śródlądowe owszem istniały i Prusacy z powodzeniem wykorzystywali je do transportu. Jedną z takich dróg była rzeka Odra, która była arterią transportową między Śląskiem, a portem morskim w Szczecinie. Prusacy potrafili również, gdy było to potrzebne tworzyć nowe drogi wodne i łączyć rzeki kanałami. Od 1605 roku funkcjonował Kanał Finow o długości 32 kilometrów z 12 śluzami, łączący Odrę z rzeką Hawelą, a więc z całą Brandenburgią i Berlinem, a także z rzeką Łabą. Droga wodna miała połączyć Odrę z Wisłą, Brandenburgię i inne państwa niemieckie z Prusami Wschodnimi.Miała ona objąć Wartę Noteć i Brdę, projekt tej drogi zakładał również połączenie Brdy i Noteci kanałem w miejscu, w którym obie rzeki dzieliła odległość 25 kilometrów.
Wydawało się, że najtrudniejszym etapem całego przedsięwzięcia będzie zbudowanie kanału łączącego Noteć z Brdą. Prusacy zabrali się do tego z dużą energią i zbudowali go w rekordowym czasie. Okazało się jednak, że to nie kanał był ich największym problemem, stała się nim rzeka Brda. Rzeka nie chciała być posłuszna budowniczym tej drogi. Często woda w niej przybierała nawet o kilka metrów i zalewała nadbrzeżne tereny, rozmywała groble. Jej wezbrany, bystry nurt rozmywał kolejne śluzy budowane na rzece w pobliżu ujścia kanału. Prusacy co najmniej kilka razy odbudowywali śluzę, próbowali znaleźć dobre rozwiązanie i eksperymentowali. Raz zbudowali nawet niespotykaną nigdzie indziej śluzę trapezową.



Prusacy nie szczędzili starań, żeby jakoś opanować zwiększone wiosenne i jesienne przepływy wody przez  Brdę. W celu zapobiegania rozmywaniu grobli między rzeką, a kanałem śluzowym zbudowali bardzo duży jaz ulgowy, ponieważ końcowy Jaz Farny nie nadążał z przepuszczaniem wezbranej wody.




Wreszcie pod koniec XIX wieku zbudowali zaporę na rzece powyżej Bydgoszczy, w Smukale Mieli nadzieję, że utworzony w ten sposób zbiornik, który powstał powyżej zapory pozwoli im do pewnego stopnia regulować poziom Brdy w Bydgoszczy i chronić miasto przed zalewaniem.



Zbiornik w Smukale jest jednak za mały w stosunku do wielkich mas wody przelewających się jesienią i wiosną przez Brdę. Dlatego jeszcze przez wiele lat, aż do 1971 roku centrum Bydgoszczy było okresowo podtapiane, ulice znajdowały się pod wodą, która wlewała się do piwnic budynków.



Dzisiaj wszyscy się już przyzwyczaili, że Brda ma prawie stały poziom i tylko nieliczni starzy mieszkańcy pamiętają jaka potrafiła być groźna Położyli temu kres  ludzie, którzy nie mieli już nic wspólnego a budowniczymi drogi wodnej Odra - Wisła. Zbudowali zaporę w górnym biegu Brdy w Pieczyskach, kilkadziesiąt kilometrów od Bydgoszczy. Brda została spiętrzona na wysokość kilkudziesięciu metrów, zalewając okoliczne doliny i tworząc Zalew Koronowski.



Nie wygrali więc Niemcy walki z wysoką wodą na Brdzie, chociaż poradzili sobie z niedoborem wody. W okresach letnich, niski stan wody uniemożliwiał żeglugę coraz większych jednostek pływających. Na początku XIX wieku, drogą wodną Odra – Wisła pływały duże łodzie, ale później zaczęto budować coraz większe szkuty i barki. Zapewne jednostki te, nie mogąc wpłynąć z Wisły na Brdę, musiały oczekiwać na Wiśle w okolicach dzisiejszego Fordonu na większą wodę. Podobnie jak czekały powyżej miejskiej śluzy jednostki, które przypłynęły do Bydgoszczy z zachodu.
Dla budowniczych drogi wodnej taka sytuacja była nie do przyjęcia, ponieważ podważała zasadność jej budowy, dlatego musieli uniezależnić się od niskiego stanu wody w porze letniej i zapewnić możliwość żeglugi bez żadnych przerw od Kanału do ujścia Brdy do Wisły. Dlatego też w drugiej połowie XIX wieku zbudowali na tym odcinku dwa stopnie wodne spiętrzające wodę do wymaganego dla swobodnej żeglugi poziomu, barki pokonywały te stopnie przez śluzy. Spiętrzona rzeka zalała przyległe tereny tworząc tor regatowy, port przy sklejkach i port przy ulicy Przemysłowej Brda zrobiła się  głębsza zaczęła płynąć wolniej i szerzej. 


Pod koniec XIX wieku zastosowanie nowatorskiego jazu walcowego przy ujściu Brdy na tyle podniosło poziom wody na tym odcinku rzeki, że można było rozebrać drugi stopień wodny.




Po rozebranym stopniu wodnym pozostała tylko jedna ściana śluzy i domek śluzowego.