poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Makieta Bydgoszczy


Fajnie, że w ogóle jest, chociaż jest trochę myląca i może tworzyć w głowach ją oglądających fałszywy obraz. Na makiecie jest widoczna zabudowa miasta z XV wieku, ale mury jakby z początku XVI, podobnie ratusz odbudowany  po pożarze ale nie czepiam się, tak by mogło być.


Ktoś jednak dodatkowo dodał do niej klaryski i kościół jezuitów na rynku, które powstały dopiero w pierwszej połowie XVII wieku. To już zmienia postać rzeczy, bo w tym czasie w Bydgoszczy mieszkało już około 5 tysięcy osób, które nie zmieściłyby się w budynkach przedstawionych na makiecie. Powstał obraz Bydgoszczy anachroniczny i nie do końca prawdziwy, bo w tamtym czasie zabudowa miasta wyglądało inaczej. Było w nim  sporo kamienic jedno i dwupiętrowych, a także przedmieścia.
Zdaje się to potwierdzać słynny szkic Erika Dahlberga sporządzony tuż przed zajęciem Bydgoszczy przez Szwedów.


Do tego szkicu jednak wkradł się błądzik, bo nie mógł Dahlberg patrząc ze Wzgórza Dąbrowskiego z okolic dzisiejszej ulicy Wiatrakowej widzieć rzeki Brdy na lewo od bramy kujawskiej. Zasłaniało mu ją miasto. Być może dorysował ją później z pamięci, która jak wiadomo jest zawodna.


Wygląda więc na to. Że wszystkie zabudowania widoczne na prawo od dwóch wież, które być może są gdańską bramą,  a już na pewno na prawo od kościoła farnego to Gdańskie Przedmieście.

niedziela, 17 lutego 2019

Bydgoszcz starościńska i kujawska


Z Kujawami Bydgoszcz była związana przez cały okres swojego istnienia i funkcjonowania w Rzeczypospolitej, aż do oderwania od niej w 1772 roku. Zapewne taki był zamysł Kazimierza Wielkiego, który przebywając w Brześciu Kujawskim nakazał w celu zabezpieczenia północnej granicy Kujaw przed Krzyżakami budowę zamku i wydał akt lokacyjny miasta. Zasadźcami uczynił dwóch Niemców, być może po to, żeby założenie miasta na prawie magdeburskim przebiegało możliwie jak najsprawniej, w każdym razie musiał ich znać i mieć do nich zaufanie.


Pierwszym kościołem który zaczęto budować prawie natychmiast po wydaniu aktu lokacji powstał w miejscu dzisiejszej fary. Początkowo był drewniany ale stopniowo zaczęto go przebudowywać w czym prawdopodobnie duży udział miały jego pożary, istnieją źródła które pozwalają historykom domniemywać, że w pierwszej połowie XV wieku był już w całości murowany chociaż nie tak wysoki i nie tak obszerny jak dzisiaj .Jego zmiany mogli obserwować z okien swojego klasztoru karmelici, pierwsi zakonnicy w Bydgoszczy, którzy osiedlili się w naszym mieście już pod koniec XIV wieku
.



Nie wiadomo ile jest prawdy w tym, że na ich sprowadzenie do Bydgoszczy królowa Jadwiga i jej mąż Władysław Jagiełło. Faktem jest, że dano im ziemię wzdłuż Brdy naprzeciw miasta oraz wieś lub folwark Jachcice. Poza tym oczywiście dostawali liczne darowizny, między innymi od tworzonych przez siebie bractw np. Bractwa Szyprów oraz oczywiście od osób prywatnych. Przez prawie 100 lat byli przecież jedynymi zakonnikami w Bydgoszczy. Karmelici nie zasłynęli jakimiś szczególnymi osiągnięciami, chociaż podobno kształtowali lokalnie kulturę muzyczną i prowadzili nawet bursę (dla dzieci z zamożnych rodzin), w której muzyki nauczali. W późniejszych wiekach stali się kłótliwi i często procesowali się z Bydgoszczanami w sprawach majątkowych.



Tymczasem miasto powoli się rozwijało, chociaż nie bez przeszkód, bo w 1409 roku na krótko zajęli je – razem z zamkiem – Krzyżacy, którzy nękali Bydgoszcz także w późniejszych latach. Miasto nie miało wtedy murów tylko drewniane umocnienia, więc trudno było je bronić. Prawdziwe ceglane mury nakazał budować  dopiero Kazimierz Jagiellończyk. Temu królowi Bydgoszcz wiele zawdzięczała. Kazimierz Wielki, który nasze miasto powołał do życia nigdy nie miał okazji go zobaczyć . Kazimierz Jagiellończyk dobrze poznał ówczesną Bydgoszcz i jej problemy, przebywał w niej przez 3 tygodnie kwietnia 1457 roku podczas wojny 13-letniej, mieszkał na zamku z całą swoją świtą, na pewno chodził do naszej fary.


Prawdopodobnie lustrował też okolice miasta, bo to on nakazał budowę ceglanych murów  i  przyznał Bydgoszczy prawo do organizowania jarmarków, żeby mogła tą budowę finansować. Po zakończeniu wojny 13-letniej i odsunięciu Krzyżaków od ujścia Wisły odkorkowany został polski handel zamorski. Podobnie jak wiele innych miast nad Wisłą i jej dopływami Bydgoszcz zaczęła się bogacić na gromadzeniu i spławianiu zboża do Gdańska i gwałtownie się rozwijać. Liczebność ludności rosła, a szkoły były tylko dwie – parafialna i przyklasztorna karmelicka. Kazimierz Jagiellończyk prawdopodobnie znał te bolączki i nie zapomniał  o nich, bo jeszcze przed końcem XV wieku za jego sprawą przybyli do miasta bernardyni, poza królem, jednym z ich fundatorów był najmożniejszy z bydgoskich starostów Jan Kościelecki.



Bernardyni, którym pozwolono na wybór miejsca osiedlenia zbudowali swój klasztor i kościół w miejscu możliwie najbardziej oddalonym od karmelitów,  po drugiej stronie miasta i po przeciwnej stronie rzeki. Być może dlatego, że mnisi się nie do końca lubili, a może z innych powodów. W każdym razie wkrótce okazało się, że bydgoscy bernardyni to zakonnicy zupełnie innego kalibru niż karmelici. Prawdopodobnie większość z nich posiadała tytuły bakalarza zdobyte na uniwersytecie krakowskim. Stworzyli prężny ośrodek szkolnictwa, którego dotąd w Bydgoszczy nie było i którego brakowało, zgromadzili ogromny księgozbiór, a w swoim Studium Filozoficznym przygotowywali młodych Bydgoszczan do nauki  na uniwersytecie. Jeden z absolwentów tego Studium – Bartłomiej z Bydgoszczy ukończył uniwersytet w Krakowie i w pierwszej połowie XVI wieku opracował i wydał słownik łacińsko - polski, co było dużym osiągnięciem na skalę krajową.


Przez cały XVI  Bydgoszcz rozwijała się i bogaciła bez zakłóceń, rozwinęły się cechy, w szczególności cech szyprów i sterników, bez których spław i handel byłby trudny. Bydgoscy kupcy handlowali wyrabianym w mieście piwem i garnkami, głównie jednak zbożem, które spławiali do Gdańska drogą wodną. Zboże docierało do Bydgoszczy siecią lokalnych dróg z Kujaw, Pałuk, Krajny, jednak nie mogło być spławiane zaraz po żniwach, bo w Brdzie nie było wtedy wody, pod koniec lata rzeka była taka płytka, że można było w wielu miejscach przejść na drugi brzeg nie mocząc kolan. Było tak wtedy na pewno, ponieważ nie istniał jeszcze stopień wodny w Czersku, który obecnie sztucznie podnosi poziom wody w rzece o 4 metry.




Nieznany z imienia bydgoski bernardyn napisał „… ze wszystkich stron zwożą do miasta zboża, żeby spławić je do Gdańska sposobną porą.”. Sposobna pora nadchodziła zapewne jesienią, gdy deszcze podniosły poziom wody w rzece. Zmuszało to kupców zbożowych do wznoszenia spichrzy i magazynowania zboża kilka miesięcy. Bydgoszcz stała się ważnym dla regionu ośrodkiem handlu zbożem. Chociaż liczebność ludności ciągle się powiększała  w XVI wieku nie przybyło w Bydgoszczy szkół. Jednak pod koniec wieku Zygmunt III Waza nakazał umieścić tu mennicę królewską co zwiększyło znacznie prestiż miasta.


Na początku XVII wieku został w Bydgoszczy utworzony pierwszy żeński zakon klarysek, być może miało to jakiś związek z pierwszymi samozwańczymi mniszkami, które nazywały siebie bernardynkami. Z założenia zakon klarysek miał się zajmować edukacją i przygotowaniem do życia młodych panien. W skład ich uposażenia weszły Złotniki Kujawskie i Mochle, ich klasztor i kościół konwentualny powstał na działkach podarowanych im przez miasto na gdańskim przedmieściu.



Na początku XVII wieku w Bydgoszczy było  już około 5 tysięcy mieszkańców i zaczęli się pojawiać jezuici z Poznania, którzy dążyli do utworzenia nowej placówki. Udało im się uzyskać w formie darowizn i testamentów niezbędne środki, grunty i nieruchomości, między innymi folwark lub wieś Prądy oraz kamienice i działki przy tynku, gzie zbudowali nie istniejący już dziś kościół i  budynek kolegium. Zamierzali kształcić tłumy młodych i bogatych Bydgoszczan. Niestety 10 lat po zbudowaniu i uruchomieniu tego ośrodka, który powstał w wyniku kulminacji rozwoju Bydgoszczy miał miejsce potop szwedzki. Z ludności miasta została połowa i chyba nie było już wśród nich bogaczy. Kościół i kolegium, podobnie jak inne katolickie budowle w mieście zostały splądrowane.




Później było ciągle gorzej, kolejne wojny i pożary, dalsze wyludnianie 100 lat upadku, aż w 1772 roku pozostało około 1 tysiąca  mieszkańców, dużo ruin i zgliszcz. Bydgoszcz, która znów zaczęła się szybko rozwijać nie była już kujawska ani katolicka tylko pomorska i protestancka. No i niemiecka szczególnie dużą rolę w germanizacji miasta miała budowa i funkcjonowanie Kanału Bydgoskiego.

O starościńskiej Bydgoszcz i jej kujawskich korzeniach często mówił Sebastian Malinowski. Chociaż nie ma go już 11 lat wciąż można czytać jego blog 

 1346bydgoszcz.blogspot.com  

piątek, 2 listopada 2018

Żołnierze od Cudu w Bydgoszczy


Jest w naszym cmentarzu zakątek wyjątkowy – mogiły żołnierzy poległych w bitwie warszawskiej, na wojnie z bolszewikami – komunistami, którzy władali naszym krajem przez 45 lat. Mówią, że ci polegli żołnierze sprawili Cud nad Wisłą, jednak prawdziwym cudem jest, że znaleźli się ludzie na tyle odważni, żeby te mogiły ocalić.  W innych miastach nie przetrwały nawet pierwszych lat stalinizmu żadne ślady ludzi walczących z armią radziecką. Cmentarz w Warszawie, na którym polegli w bitwie nad Wisłą spoczywali musiał być spory ale komuniści podobno zniszczyli go spychaczami.



Dzisiaj ten zakątek jest zadbane odwiedzając go słucham czasami  rozmów Bydgoszczan, którzy nie wcale nie zdają sobie sprawy z wyjątkowości i unikalności tego miejsca, które przetrwało najtrudniejszy okres po II wojnie światowej tylko dzięki bohaterstwu kościelnej administracji cmentarza. W okresie PRL-u funkcjonowanie kościoła w naszym kraju wyglądało zupełnie inaczej niż na filmie „Kler”, skupiał on też ludzi którzy posiadali charaktery i powołanie.






Spoczywają tu młodzi żołnierze, średnia wieku zapewne wynosi około dwudziestu kilku lat, chociaż niektórzy byli znacznie młodsi. Wiele jest mogił 18-nasto latków. Wszyscy polegli w walce z sowieckim najeźdźcą. Za każdym razem gdy w to miejsce przychodzę zastanawiam się czy i jak dużo starań, nerwów, a może nawet krwi, wymagało ocalenie tego kawałka cmentarza przed komunistycznymi władzami w czasach Polski Ludowej. Łatwo się domyślić, że w okresie stalinizmu czczenie tych żołnierzy wymagało ogromnej odwagi i niezłomnego uporu od bydgoskich księży, dzięki nim przetrwał do dzisiaj ślad „cudu”


piątek, 12 października 2018

Godzilla w Bydgoszczy


Jeżeli ktoś długo nie był w Bydgoszczy może być zdziwiony jej zmieniającym się obliczem. Apartamentowiec, który wrósł już w panoramę miasta. Jego przysadzista sylwetka przypomina legendarnego potwora i Bydgoszczanie często nazywają go Godzillą.




Nowy budynek dworca, pusta przestrzeń między jego dolną i górną częścią miała w założeniu odsłaniać zabytkowy XIX wieczny dworzec ale widać to tylko z pewnej odległości.




Nowoczesna fontanna przed filharmonią.



No i muzyczny plac zabaw, żeby inspirować młodych mieszkańców.






sobota, 8 września 2018

Powrót aniołów


Od kilku lat codziennie chodzę tamtędy do pracy, anioły zawsze były na murze oddzielającym nieruchomość przylegającą do Bydgoskiej Akademii Muzycznej od ulicy 20 stycznia 1920 roku. Anioły z trąbkami, bo jest to sam środek bydgoskiej dzielnicy muzycznej. Naprzeciw muru jest park z licznymi akcentami muzycznymi, a w pobliżu Filharmonia i zespół szkół muzycznych. Ostatnio jednak anioły zaczęły się łuszczyć i odpadać wraz z tynkiem, a w tym roku zniknęły ostatecznie, bo mur doczekał się renowacji.

W ubiegłym tygodniu anioły znów się pojawiły tym razem nawiązując do muzyki łączącą je pięciolinią.