poniedziałek, 16 stycznia 2017

Kanał Bydgoski

OGÓLNIE
Składa się z 6 śluz i 5 odcinków kanału o łącznej długości niecałych 25 kilometrów. Jego długość nie jest w tym wszystkim najistotniejsza, bo o wiele ważniejszy jest fakt, że umożliwia on jednostkom pływającym pokonanie wzniesienia. Pasma wzgórz pomiędzy zlewniami Odry i Wisły, łącząc rzekę Brdę, która płynie do Wisły z rzeką Notecią, która płynie do Warty i Odry. Doskonale to widać na poniższym schemacie, który jak ostatnio zauważyłem zapożyczyła sobie ode mnie wikipedia, ale niech jej tam ....




Różnice poziomów statki, barki, jachty i inne łodzie mogą pokonywać dzięki śluzom.



Śluza to taka budowla, która wyposażona jest w dwie szczelne przegrody, żadna nich nie pozwala wodzie przepływać. Dzięki temu poziom wody pomiędzy tymi przegrodami zmieniać i wyrównywać z poziomem wody powyżej lub poniżej śluzy.



Narysowałem niedoskonały schemat, który być może pomoże Ci zrozumieć działanie śluzy. Gdy śluza jest pełna, to poziom wody wewnątrz śluzy jest taki sam jak poziom wody powyżej śluzy. Można wtedy swobodnie otworzyć górne wrota śluzy i wpuścić do niej statek. Następnie zamykane są górne wrota i woda jest wypuszczana, aż jej poziom wewnątrz śluzy zrówna się z poziomem wody poniżej śluzy. Można wtedy swobodnie otworzyć dolne wrota i wypuścić prześluzowany statek, analogicznie przebiega śluzowanie w drugą stronę.



Cztery takie śluzy powalają statkom „wspiąć się 22 metry nad poziom rzeki Brdy, a dwie następne, opuścić się o 6 metrów do poziomu rzeki Noteci. Właśnie z tego, a nie innego powodu możemy nazywać Kanał Bydgoski fenomenalnym osiągnięciem XVIII-wiecznej myśli technicznej.


KANAŁ BYDGOSKI W SYSTEMIE DRÓG ŚRÓDLĄDOWYCH

Pisząc dróg śródlądowych mam na myśli drogi wodne dostępne dla statków towarowych. W Polsce odnosi się to oczywiście do czasu przeszłego, ale po części z nich zdążyłem jeszcze popływać gdy funkcjonował w naszym kraju transport śródlądowy.




Poza naszym krajem wszystkie drogi śródlądowe są sprawne i raczej się rozwijają niż zwijają. Z tego co widziałem częstotliwość ruchu towarowego jest na nich dość duża.




KANAŁ BYDGOSKI – TROCHĘ HISTORII
Niby taki kanał to nic nadzwyczajnego, dlaczego więc jego zbudowanie było tak doniosłym wydarzeniem? Dlaczego było bodźcem dla rozwoju regionu? Dlaczego wpłynęło na rozwój przemysłu w Bydgoszczy i spowodowało, że liczba ludności zwiększyła się 70-sięcio krotnie?
Ano nie możemy zapominać, że w chwili budowy Kanału nie istniała żadna inna alternatywa transportu. Nie było jeszcze wtedy kolei i przewóz towarów na dużą skalę możliwy był tylko przy użyciu statków morskich lub śródlądowych. Czytając teksty pisane w tamtych odległych czasach, możemy się domyślić, w jakim stanie znajdowały się wtedy drogi lądowe, po których jeździły wozy zaprzężone w zwierzęta.



Ich wąskie, drewniane koła były obite blachą i zamontowane do wozu początkowo bez żadnych resorów. Powszechny i nagminny był także brak mostów, których albo jeszcze nie zbudowano albo zostały zniszczone w trakcie jednej z licznych wojen. Bardzo często wozacy przewożący ładunki wozami musieli przekraczając rzeki korzystać z brodów. Gdy już wyobrazimy sobie te czasy, w których odbywała się budowa kanału, od razu łatwiej pojmiemy przyczyny, dla których Fryderyk II przywiązywał do jego budowy taką dużą wagę. Zrozumiemy, dlaczego nie szczędził środków na budowę Kanału i utrzymanie na nim dobrych warunków żeglugowych. Rzadko zaludnione Prusy wschodnie stały się dzięki Kanałowi Bydgoskiemu spichlerzem dla przeludnionego i wiecznie głodnego Berlina.
Od chwili otworzenia kanału w latach 70 – tych XVIII wieku do połowy XIX wieku kiedy pojawiła się kolej i Prusacy zaczęli mieć alternatywę w transporcie upłynęło 70 lat. Musimy mieć świadomość, że duża część tych siedemdziesięciu lat przypada na burzliwy okres wojen napoleońskich, kiedy to angielska marynarka wojenna blokowała europejskie porty morskie. Przewóz towarów drogą morską był w tym czasie mocno utrudniony i możemy przypuszczać, że nawet niektórzy kupcy gdańscy korzystali wtedy z kanału bydgoskiego, eksportując swoje towary. Śródlądowa droga wodna przez Bydgoszcz była wtedy podwójnie bezcenna. Być może wykorzystywał ją logistycznie również Napoleon Bonaparte, chociaż nie zachowały się na ten temat żadne dokumenty w języku polskim.

KANAŁ BYDGOSKI – DZISIAJ
Po odcięciu Pomorza od państwa niemieckiego Kanał stracił swoje znaczenie. Dla polskiej gospodarki nigdy nie miał dużej wartości, a obecnie trudności z dopłynięciem do Bydgoszczy od strony Odry mają nawet turystyczne jachty. Nie jest to jednak spowodowane złymi warunkami żeglugowymi na Kanale Bydgoskim. Każdy kto chce dopłynąć z zachodu do Kanału musi pokonać 14 śluz na Noteci, co jest dość trudne, bo rzeka cały czas płynąc usypuje piasek w kanałach dojazdowych do tych śluz, a nikt tych kanałów nie pogłębia.
Kanał Bydgoski oglądać można z



kajaka.
lub z któregoś ze statków Bydgoskiego Tramwaju Wodnego – starego holownika albo nowego statku solarnego. Po Kanale Bydgoskim i po części rzeki Noteci często pływa „Łokietek” statek Zespołu Szkół Śródlądowych w Nakle.

piątek, 13 stycznia 2017

Bydgoska Dolina Śmierci

Jest w Bydgoszczy pewna szczególna  dolinka, ot leśny parów między dwoma wzgórzami. Kiedyś położona była w pewnym oddaleniu od miasta, teraz bloki mieszkalne podpełzły  pod same wzgórza.
W 1939 roku ta miła, zaciszna dolinka stała jednym z miejsc kaźni bydgoskiej inteligencji. Po wejściu do miasta uznawanego za czysto niemieckie, hitlerowcy wyłapali wszystkich polskich nauczycieli, urzędników, dziennikarzy kupców, księży i innych polskich działaczy, dzięki którym Bydgoszcz w okresie międzywojennym stawała się polska a potem zabijali ich w takich miejscach jak Dolina Śmierci.










„Winnych” polskości wskazywała mieszkająca w Bydgoszczy mniejszość niemiecka, która była dobrze zorientowana kto jest kim i jakie ma przekonania.

Obecnie dolina spełnia także rolę drogi krzyżowej. Odbywają się tam procesje i uroczystości religijne. Stacje drogi krzyżowej zaznaczone są krzyżami z nierdzewnej stali, a na szczycie wzgórza nazwanego Bydgoską Golgotą XX wieku stoi od niedawna oryginalny pomnik.












Zanim urządzono drogę krzyżową na wzgórzu stał monument z tabliczkami upamiętniającymi nazwiska zgładzonych Bydgoszczan. Początkowo tabliczki były metalowe jednak nie oparły się zbieraczom złomu, więc zastąpiono je plastikowymi.




sobota, 7 stycznia 2017

Bydgoski fenomen

Chyba nie do końca doceniany, a położony bardzo blisko miasta i każdy może tam dotarć tramwajem, który ma pętlę na skraju lasu.Las jest już własnością Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku – Myślęcinek (LPKiW). Ten Park jest skarbem, którego inne miasta mogą Bydgoszczanom tylko zazdrościć, zajmuje powierzchnię 830 hektarów i drugiego takiego w Polsce nie ma. Na kilkunastu hektarach w pobliżu pętli tramwajowej rozłożony jest tak zwany park rozrywki dla dzieci, różne karuzele, zjeżdżalnie, piaskownice, itd. Obok park z dinozaurami, a kawałek dalej leśna ścieżka zdrowia dla dorosłych. No i kilkadziesiąt kilometrów dróżek i promenad dla spacerowiczów, rowerzystów i łyżworolkowców.







Nie wymienię wszystkich zapewnianych przez LPKiW atrakcji rozmieszczonych na pozostałych setkach hektarów terenu, ale jest ich całkiem sporo. Jest Polana Różopole, na której w letnie weekendy odbywają się imprezy masowe. Jest wyciąg dla narciarzy wodnych, stajnie i tory do konnej jazdy wyciąg orczykowy i stok narciarski z wypożyczalnią sprzętu, trasy do narciarstwa biegowego. Jest stadnina koni, a nawet molo. Jest także zoo, a w nim niedźwiedzie, wilki, jelenie i różne takie ... dużo ptactwa.











Najbardziej lubię spacerować po ogrodzie botanicznym. Jest to długa dolina, w której umieszczono 10 stawów, każdy na innej wysokości jak stopnie schodów. Na zboczach doliny posadzono różne ekspozycje roślinne. Każda roślina, drzewo, krzak  jest opisana, można podejść i zobaczyć jak się nazywa. Poza tym w różnych zakątkach doliny jest odmienny klimat. Z gorącego słońca można wejść w chłodny wilgotny las bagienny, a następnie w namiastkę górskiej doliny ze sztucznym wodospadem.








czwartek, 5 stycznia 2017

Bydgoska fontanna

Lubię Bydgoszcz, jej kamieniczki i zakamarki, nabrzeża rzeki Brdy i stare spichrze. Miasto z dwóch kultur, budowane przez Niemców i Polaków, katolików i ewangelików. Mieszkam tu i lubię swoje miasto, ta dwoistość jakoś mi w tym lubieniu nie przeszkadza.



















Wielu innych Bydgoszczan też lubi swoje miasto i jego wielokulturowość o czym świadczy odbudowa ze składek mieszkańców słynnej przedwojennej fontanny „Potop”. Fontannę, a właściwie rzeźbę symbolizującą biblijny potop zaprojektował artysta niemiecki, a niemieckie władze miasta uczestniczyły w finansowaniu budowy w 1904 roku. Tak się spodobała ówczesnym mieszkańcom, że natychmiast stała się wizytówką miasta utrwalaną na widokówkach i zdjęciach. Jak się później okazało te liczne zdjęcia bardzo się przydały przy odtwarzaniu, bo podczas okupacji hitlerowcy przetopili rzeźbę na amunicję. Dopiero niedawno udało się odtworzyć ostatni element rzeźby i ustawić całość na dawnym miejscu, a teraz turyści znowu robią sobie przy niej fotografie.