sobota, 21 czerwca 2008
niedziela, 1 czerwca 2008
Festyn
Próbowałem w piątek uczestniczyć w naszych bydgoskich obchodach „Steru na Bydgoszcz”, wydaje się jednak, że definicja festynu nie jest przez wszystkich Bydgoszczan do końca zrozumiała. Może po prostu miałem pecha i nie trafiałem tam gdzie było fajnie i przyjemnie, w każdym razie tam gdzie byłem wcale przyjemnie nie było. Byłem świadkiem jak pan wiceprezydent M. Grześkowiak przekazywał symboliczney ster imprezy Stanisławowi Tymowi. Wyglądało to tak jakby ten „ster” był gorący i bardzo szybko po tej ceremonii pan wiceprezydent gdzieś uciekł, wymawiając się pilnymi zajęciami, chociaż było już późne popołudnie. Może uciekł przed hałasem?
Ja również długo tego hałasu nie wytrzymałem, pomimo sympatii do pana Tyma i jego anegdot, musiałem się ewakuować, bo komuś wydawało się, że im będzie głośniej tym lepiej. Było to chyba jakieś hasło ogólne całego festynu „zagłuszyć innych”, a przecież nie wszyscy chcieli słuchać ryku głośników. Byłem spragniony, więc usiadłem w jednym z „ogródków”, żeby się spokojnie napić piwa, odległość od rynku była na tyle duża, że dolatujący stamtąd grzmot głośników nie był już porażający i myślałem, że uda mi się porozmawiać z kolegą. Bardzo szybko wybiły mi te myśli z głowy chóralne przyśpiewki podchmielonej młodzieży na temat zupełnie nie związany z festynem. Uciekliśmy więc w zupełnie inne okolice, aby dalej od zgiełku, tłoku i ryku głośników, widocznie nie mamy zdrowia do festynów.
Tak było w piątek, a w sobotę miałem okazję uczestniczyć w zupełnie innej imprezie, zostałem zaproszony na spacer kajakiem po Brdzie zorganizowany przez Sekcję Turystyki Kajakowej przy Regionalnym Towarzystwie Wioślarskim „Bydgostia”, które ma swoją siedzibę przy ulicy Żupy 4. Było bardzo przyjemnie i rodzinnie, powiosłowaliśmy aż do Wyspy Młyńskiej i opery, mijając liczne wizytujące Bydgoszcz jachty.
Mieliśmy również okazję obserwować przybycie do Bydgoszczy przez śluzę Miejską statku szkolnego „Łokietek” z Nakła, który przybył, żeby wziąć udział w imprezie „Ster na Bydgoszcz”.
Później powiosłowaliśmy z biegiem rzeki aż za most Pomorski, następnie wróciliśmy do przystani klubu.
Tu również odbył się festyn połączony z obchodami 80-dziesięciolecia „Bydgostii”, na które zostali zaproszeni wszyscy seniorzy, a wśród nich wielu znakomitych, byłych reprezentantów, zdobywających dla klubu medale. Festyn bardzo różnił się od tego w mieście, nikt nikogo nie przekrzykiwał przez głośniki i ludzie odnosili się do siebie z szacunkiem, pomimo różnic wiekowych.
sobota, 24 maja 2008
Bobry
Tak bardzo mnie pochłonęło tłumaczenie się z apolitycznych poglądów, że omal nie zapomniałem o czym chciałem dzisiaj napisać. Otóż wczoraj, znalazłem świeże ślady działalności bobrów w Samociążku. Bardzo się ucieszyłem, bo szukałem ich od 3 lat i już byłem przekonany, że bobry się znad zalewu wyniosły, znajdowałem tylko stare kilkuletnie ślady poprzegryzanych pniaków drzew. Okazało się, że bobry jednak wytrzymały masowy napływ ludzi, warkot coraz większej ilości łodzi motorowych, dzikie wieczorne imprezy przy ogniskach. Ścierpiały nawet statek wycieczkowy, z którego rozlega się koszmarna muzyka, tak głośna, że słychać ją na oddalonej o 5 kilometrów szosie do Koronowa. No i bobry są, zostały, sama świadomość, że tam sobie żyją jest w jakiś sposób przyjemna.
Są ludzie, którzy twierdzą, że to szkodniki, że jest ich w Polsce za dużo i należałoby część z nich odstrzelić. Ja jednakże uważam, że to bardzo sympatyczne zwierzątka i jestem pewien, że z ich punktu widzenia to ludzi jest za dużo. Nie powinniśmy żałować im kilku drzew znad wody, czy naprawdę las jest tylko dla ludzi? Przecież obecność bobrów świadczy o czystości środowiska. Ludzie powinni się raczej chwalić, że na ich terenie żyją bobry, a nie zwalczać je. Osobiście mam nadzieję, że takie ślady będę znajdował jeszcze długo.
sobota, 10 maja 2008
Pomniki przyrody - lista
Chociaż współcześnie, ludzie mało uwagi zwracają na przyrodę z radością zauważam, że ostatnio zaczęło się to zmieniać. Powstaje coraz więcej specjalistycznych firm zajmujących się zagospodarowywaniem terenów zielonych i zmienia się pogląd opinii publicznej i władz samorządowych na sprawy zieleni. Może jest to spowodowane wewnętrznym impulsem estetyki, a może przenikającymi zza granicy wzorcami. Pomijając przyczyny możemy stwierdzić, że nasze bydgoskie ronda, skwery i parki wyglądają coraz piękniej.
Może nawet kiedyś dojdzie do tego, że ktoś przypomni sobie o naszych pomnikach przyrody. Są przecież w naszym mieście piękne i egzotyczne drzewa, niektóre bardzo rzadko spotykane w Polsce. Wiele miast chwali się okazami bardziej pospolitymi niż te, które można znaleźć w Bydgoszczy. W Urzędzie Miejskim jest nawet lista Bydgoskich pomników przyrody, kiedyś udało mi się ją zdobyć, oto ona:
----------------------------------------------------------------------------------
Bożydrzew - Jagiellońska 3, Urząd Wojewódzki (2 sztuki)
Cis pospolity - Gdańska 40, Kordeckiego 5, Plac teatralny, Wały Jagiellońskie 14
Cyprysik błotny - Plac wolności – park(2 sztuki)
Dąb czerwony - Dąbrowskiego 8
Dąb kaukaski – Filarecka
Dąb piramidalny - Plac wolności – park
Dąb szypułkowy - Chemiczna, Fordońska 86, Głębinowa, Jasieniecka 40, Czartoryskiego 14, Czartoryskiego 20, Olimpijska/ Relaksowa, Plac wolności – park (3 sztuki), Siedlecka, Sielska 183, Sielska 188, Antoniego Spadwy 8, Toruńska 302, 20-stego stycznia – park (2 sztuki), Brda – Janowiec, Dąbrowskiego 8, Mińska 105, Młyńska 2, Rondo Grunwaldzkie
Głóg dwuszyjkowy - Kołłątaja 4
Jabłoń rajska - Gdańska 84
Jesion wyniosły - Mińska 105
Jarząb szwedzki - 20-stego stycznia- park, Szymanowskiego (46 sztuk)
Kasztanowiec - Bernardyńska 6, Jagiellońska park ludowy, Inwalidów, Toruńska, Hugo Kołłątaja(8 sztuk), Mennica (3 sztuki)
Katalpa - Jagiellońska 27, Fordońska
Klon srebrzysty - Kopernika 1, Kanał/ Staroszkolna, Pomorksa 33,
Klon zwyczajny - Chodkiewicza 44, Maciaszka
Lilak pospolity - Płocka 8
Limba - 20stego stycznia – park
Limba dwuwierzchołkowa - 20stego stycznia – park
Lipa drobnolistna - Fara - kościół, Wzgórze Dąbrowskiego, Osada 15
Lipa srebrzysta - Rejmonta VI LO
Magnolia - Ossolińskich 12 (3 sztuki), Markwarta 9, 20stego stycznia – park, Cicha 19
Miłorząb dwuklapowy - Gimnazjalna 11, Rondo Jagiellonów, Filarecka
Olsza czarna - Stary Kanał, Mińska 105, Toruńska 157
Olsza srebrnolistna - 20stycznia – park (2 sztuki)
Perełkowiec japoński – Fordońska 2
Platan - Plac teatralny, Plac wolności - kościół, Królowej Jadwigi – planty (4 sztuki), Szubińska
Platan klonolistny - Słowackiego – radio, Zygmunta Augusta
Topola czarna - Stary kanał (16 sztuk), Nakielska/ Plażowa, Toruńska 157
Topola szara - Obrońców Bydgoszczy 1 (2 sztuki), Zygmunta Augusta
Wiąz polny – Filarecka
Wiąz szypułkowy - Konopna 26, 3-ego Maja, Plac wolności, Cicha 22, Grunwaldzka- Flis, Grunwaldzka 15, Mińska 105 i Mińska 158 (3 sztuki)
Wierzba – Wzgórze Dąbrowskiego
Wierzba biała – Filarecka, Lisia, Toruńska157
Winobluszcz – Bernardyńska 6
Naturalne źródło wody – Myślęcinek
Aboretum – Ogród botaniczny jako całość
Głaz narzutowy - Jurasza, Fordońska/ glinianka, Białogardzka 22, Skłodowskiej, Włościańska/ Traktorzystów
---------------------------------------------------------------------------------
Jak zdążyłem się przekonać niektóre pozycje są już nieaktualne, kiedyś nadawano status pomników pojedynczym drzewom lub całym ich grupom, a po pewnym czasie rodziły się wątpliwości, które dokładnie drzewa należą do grupy. Fakt, że niektóre lokalizacje zaznaczono dokładnie, a inne tylko z grubsza, podając samą nazwę ulicy może świadczyć, że nikt właściwie nie panuje nad całością i że nie ma żadnego systemu, który narzucałby właścicielom gruntów, dbałość o znajdujące się na nich pomniki. Poza wszystkim wiele z tych drzew – pomników, to staruszki i chociaż żyją dłużej niż ludzie, w końcu się przecież wykruszą. Warto więc wyeksponować je zrobić foldery, dokumentację fotograficzną i odpowiednio je rozreklamować, żeby jak najwięcej Bydgoszczan zdążyło je podziwiać.
niedziela, 6 kwietnia 2008
Herby
Herb naszego województwa, czyli pół lwa i pół orła pod wspólną koroną jest niewątpliwie herbem kujawskim.
Czy ma on coś wspólnego z gryfem pomorskim herbem Pomorza i województwa pomorskiego?
Dlaczego więc Bydgoszcz, siedziba władz wojewódzkich kojarzona jest przez wszystkich z Pomorzem? Nie ma z nim przecież żadnych związków historycznych. Mogą się z nim kojarzyć miasta na północy naszego województwa taki jak Świecie, Chełmno czy Grudziądz ale nie Bydgoszcz. Tymczasem często na koloniach, obozach, zjazdach i zgrupowaniach spotykałem się z tym, że w świadomości ludności innych regionów naszego kraju, pokutuje pogląd, jakoby Bydgoszcz była miastem pokrzyżackim. Tak samo jak Poznaniaków nazywają „pyrami” o Bydgoszczanach mówią „krzyżacy”. Krzyżacy władali przecież Bydgoszczą tylko kilka lat (1331 – 37), w dodatku było to w czasach przed lokacyjnych. Istniał wtedy tylko ziemno - drewniany gród i osada. Podobno Krzyżacy zaczęli budować pierwsze, kamienne fundamenty zamku bydgoskiego (podobno, bo część historyków to kwestionuje) i jest to jedyny ich wkład w budownictwo bydgoskie. Obecnie po zamku nie ma śladu i tylko szczegółowe badania archeologiczne, przeprowadzone na terenie przedszkola położonego między Placem Kościeleckich, a Brdą mogłyby ujawnić wiek jego fundamentów i być może również tożsamość ich budowniczych.
poniedziałek, 24 marca 2008
Czy żyjemy na Kujawach?
Chociaż chciałbym się odżegnać o polityki to w wielu wypadkach nie jest to możliwe, bo zbyt głęboko wniknęła ona we wszystkie dziedziny naszego życia. Następstwa polityczne w życiu codziennym nie dają się zignorować. To w dużej mierze z przyczyn politycznych Bydgoszcz zatraciła gdzieś swoją kujawskość, która o dziwo przetrwała w mniejszych miejscowościach wokół miasta. Przynależność Bydgoszczy do Polski przed XIV wiekiem często przerywana była chwilowym panowaniem książąt pomorskich, a nawet krzyżaków. Jednakże od XIV do XVIII wieku, nasze miasto należało do Kujaw. Może o tym świadczyć fakt, że na sejmiku kujawskim w Radziejowie często poruszane były sprawy Bydgoszczy. Za czasów zaborów nasze miasto zaczęło być kojarzona z kanałem i okręgiem nadnoteckim. Po powrocie do Polski w XX wieku również nie była Bydgoszcz związana z Kujawami. Zamieszkiwała ja pewna liczba ludności niemieckiej, a osiedli tu Polacy pochodzili nie tylko z Kujaw, ale również z Pomorza, Wielkopolski i Mazowsza. Podczas II wojny i okupacji 1939 – 44, polityka germanizacyjna Niemców w Bydgoszczy, była bardzo skuteczna. Polacy byli wysiedlani, a ci którzy nie chcieli być przesiedleni, mieć pracę i dostawać kartki na chleb, musieli podpisać folkslistę i tym samym stać się półniemcami (Niemcami gorszej kategorii). Gdy po wojnie Niemcy odeszli, opustoszałą Bydgoszcz znów zalała fala ludności napływowej.
Moja mama na przykład pochodzi z Lucimia koło Koronowa, jest więc niewątpliwie Pomorzanką. Ojciec pochodzi spod Lwowa, więc jest Ukraińcem. Kim więc jestem ja, będąc rodowitym Bydgoszczaninem? Większość czytelników tego bloga jest zapewne w podobnej sytuacji. Ja jeszcze zdaję sobie sprawę, ze związku Bydgoszczy z Kujawami, ale moje dzieci, również rodowici Bydgoszczanie, już nie. Władze naszego miasta z nieznanych mi przyczyn starają się żeby te związki dokładnie zatrzeć. Jest wprawdzie w naszym mieście jedna ulica Kujawska ale nie utwierdza nas ona w przynależności do Kujaw. Raczej kojarzymy ją z tym, że wyjeżdżając Kujawską z Bydgoszczy jedziemy w kierunku Kujaw. Nazwa naszego województwa Kujawsko – Pomorskie, zmusza nas do refleksji i spekulacji, odkąd dokąd jest ono kujawskie, a w którym miejscu już pomorskie. Zazwyczaj uznajemy, że Bydgoszcz to już część pomorska. Zdają się na to wskazywać takie nazwy jak: Filharmonia Pomorska, Galeria Pomorska itp. Dlaczego nie Kujawskie? Dlaczego przymiotniki kujawskie są pomijane przy nazywaniu szkół, zespołów sportowych, muzeów itp.? czy wstydzimy się kujawskości?
Inną sprawą w naszym mieście, którą wydaje mi się, że zupełnie niepotrzebnie się pomija, jest jego międzynarodowość. Bydgoszcz jest przecież swego rodzaju ewenementem – miastem polsko-niemieckim. Niemcy starali się wprawdzie usunąć z naszego miasta wszystkie ślady polskości, burzyli polskie kościoły – jak choćby ten na rynku, którego nie udało im się dopasować do niemieckiej kultury. Zmieniali wygląd zewnętrzny niektórych polskich kamieniczek. Zbudowali również wszystkie budynki użytku publicznego w naszym mieście nie licząc oczywiście tych współczesnych. Uważam że tymi nowoczesnymi budynkami nie powinniśmy się za bardzo chwalić, no bo jak wygląda przy starym urzędzie wojewódzkim, dobudowany do niego wieżowiec i blok na Konarskiego? Jak wygląda Urząd Skarbowy na ulicy Wojska Polskiego, na Rejtana lub Fordońskiej? Jak wygląda bank pocztowy czy obecny Bank Ochrony Środowiska? Moim zdaniem przypominają one brzydkie klocki. Po II wojnie światowej Polska Ludowa pomimo, że traktowała miasto jako poniemieckie zaczęła pomijać i przemilczać wpływy niemieckie w architekturze i budownictwie. Kościoły ewidentnie ewangelickie zostały przemienione w na katolickie, bo po odejściu Niemców nie było przecież w Bydgoszczy ewangelików.
Pomimo starań ani Niemcom nie udało się usunąć wszystkich śladów wpływów polskich ani tym bardziej władzy ludowej nie udało się zatrzeć wpływów niemieckich. Ewidentnie niemiecki pozostał Kanał Bydgoski, wszystkie budynki użyteczności publicznej, a także inne na przykład pałacyk Lojda oraz kościoły ewangelickie np. ten na Placu Kościeleckich. Jako pamiątka polskości pozostał kościół Farny, Kolegium Jezuitów, kościół Klarysek i Bernardynów, a także niektóre z kamieniczek na starym mieście. Dlaczego więc teraz, gdy nie ma już w naszym mieście ani władzy ludowej, ani Niemców nie potrafimy chwalić się międzynarodowością Bydgoszczy?
poniedziałek, 10 marca 2008
Unia wymusi?
Mam nadzieję, że Ci którzy wiernie śledzą dzieje Kanału na moim blogu orientują się już, że w drugiej połowie XX wieku, znaczenie drogi wodnej Wisła – Odra mocno podupadło. W dzisiejszych czasach możemy na nią spojrzeć z zupełnie odmiennej perspektywy. Przecież Polska stała się częścią Europy, a inne kraje europejskie chcą handlować z Rosją. Turyści wodni z tych krajów z pewnością chętnie przepłynęliby swoimi jachtami motorowymi z Odry Na Wisłę i na Mazury. Niektórzy już to robią pomimo niesprzyjających warunków na szlaku. Nie jest to jednak zjawisko masowe, postrzegani są przez znajomych jako straceńcy ryzykujący życie w polskiej dziczy.
Podczas mojego pływania w Żegludze, Kanał Bydgoski eksploatowany był sporadycznie przez barki holowane, wożące kamień z Górnej Noteci. Drogą wodną Odra – Wisła, kursowały tylko jednostki pływające, płynące z Odry do baz remontowych w Czarnkowie, Bydgoszczy i Chełmnie. Cała ta droga śródlądowa mocno podupadła z powodu zaniedbania, jakiekolwiek nakłady na jej utrzymanie i remonty wydawały się naszym kolejnym rządom nieuzasadnione. Z relacji innych członków załóg, dowiedziałem się, że jest to szlak mało używany, chociaż jeszcze w latach 70-tych panował na nim dosyć duży ruch. Często dochodziło wtedy do ostrych sporów między Żeglugą Bydgoską, a właścicielami okolicznych łąk położonych w rejonie Białośliwia, Szamocina i Ujścia. Powstało na tych terenach, jakby zagłębie siana, słynne na całą Polskę. Podnoszenie wody, umożliwiające sprawną żeglugę, podtapiało część tych sianodajnych łąk i przynosiło straty ich właścicielom. Sam fakt trwania sporu między Żeglugą, a producentami siana, zdaje się świadczyć o jej słabnącym znaczeniu w tamtych czasach. Stopnie wodne, a więc jazy i śluzy powstały przecież głównie po to, żeby usprawnić transport śródlądowy w tamtym rejonie, a nie po to, żeby ułatwić produkcję siana.
Dopiero po tym jak miałem okazję obejrzeć drogi śródlądowe Niemiec, byłem w stanie odnieść się do bardzo niskiego standardu tej drogi wodnej, a więc: przestarzałe stopnie wodne i śluzy, zbudowane przez Niemców przed I wojną i od tamtej pory nie unowocześniane, wszystkie urządzenia uruchamiane są korbami – także te na jazach; kanały dojazdowe do śluz, w których woda stoi są z roku na rok coraz płytsze; niskie mosty, dokuczliwe dla pustych barek; nie umocnione brzegi; brak miejsc postojowych z oświetleniem, przyłączem elektrycznym i śmietnikiem; brak miejsc do tankowania i pobierania wody. Dla turystów bardzo dotkliwy jest brak bezpiecznych przystani , w których mogliby, bez obawy zniszczenia i okradzenia zostawiać swoje jachty i łodzie idąc zwiedzać okolice.
Znajduje się na tym szlaku także unikatowa ciekawostka na skalę światową – śluza w Krostkowie, niedaleko Białośliwia.
Śluza ta znajduje się na terenie wyjątkowo grząskim i bagnistym, murowane są tylko jej głowy. W odróżnieniu od innych śluz na tym szlaku, nie posiada ona przy górnym wjeździe wrót klapowych, wyposażona jest w dwuskrzydłowe wrota, zarówno od dołu jak i od góry śluzy. Komora śluzy w Krostkowie wykonana jest podobno z darni i faszyny, chociaż po wpłynięciu do niej wydawało mi się, że boczne ściany komory usypane są z ziemi. Barki cumują do metalowych słupów, stojących w rzędach po obu stronach komory. Pomiędzy tymi słupami, a boczną ścianą śluzy, przypominającą wał ziemi, znajduje się pas wody tak jak przy brzegu rzeki. Pokonywany tą śluzą stopień wodny ma niecałe 0,5 m wysokości, myślę że gdyby był wyższy woda chyba rozmyłaby śluzę. W ten sposób skonstruowanej śluzy nigdy więcej nie widziałem, ani w Polsce ani za granicą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




