czwartek, 18 czerwca 2009

Gąsawa i Biskupin

Są miejsca blisko Bydgoszczy, które warto zobaczyć, które powinien odwiedzić każdy mieszkaniec nie tylko naszego regionu.
Wieś Gąsawa jest siedzibą gminy, w której znajduje się rzadko spotykany budynek – modrzewiowy kościół z początku XVII wieku. 

 


 






Sam w sobie kościółek nie jest może taką rzadkością, chociaż zgromadzono w nim wiele zabytków sztuki sakralnej.




Zupełnie jednak nieoczekiwanie i całkiem przypadkowo, podczas remontu w 1999 r., odkryto pod tynkiem na jego ścianach i suficie barokowe malowidła.




Były one ukryte przed ludzkimi oczami przez 150 lat, a ich piękno, wiek i wielkość powoduje, że są one ewenementem na skalę europejską.



W pobliskim Biskupinie z kolei już przed 34 wiekami znajdowała się osada pradawnych rolników, którzy prawdopodobnie uprawiali ziemię, a na pewno hodowali zwierzęta w najbliższej okolicy. W osadzie chronili się zapewne szukając ochrony przed niepogodą lub wrogami.




Biskupin można porównać do greckich Pompei, bo tak jak tam czas został zatrzymany przez lawę z wulkanu, tak w Biskupinie tę rolę odegrała podnosząca się woda jeziora. Ludzie zmuszeni byli opuścić niezniszczoną osadę zostawiając domostwa i wiele rzeczy codziennego użytku.







Duża część tej osady przetrwała aż do naszych czasów pod warstwą torfu i wody, a po dokładnym zbadaniu zostało ponownie zakryte torfiastą ziemią. Mniej więcej miejscu pradawnej osady zbudowano jej fragment wzorując się na zachowanych pod ziemią pozostałościach. Na ile jednak wiernie odtworzono wygląd osady nie wiadomo.





Wiemy jednak, że podczas tego rekonstruowania ściśle przestrzegano pewnych zasad, dotyczących na przykład nie używania gwoździ.


wtorek, 16 czerwca 2009

Powiat żniński

Powiat żniński w województwie kujawsko – pomorskim, to przede wszystkim 57 jezior. Wiele z nich łączy ze sobą „rzeczka” zwana Gąsawką, która raz jest strugą, raz zarośniętym trzciną lub krzakami rowem, a innym razem szerokim kanałem. Raj dla wodniaków.
Można przepływać tą rzeczką z jednego jeziora na drugie i tym sposobem wędrować przez tę pagórkowatą krainę – Pałuki. Poza Żninem jest tu wiele innych interesujących miejscowości takich jak na przykład Wenecja, Biskupin czy Gąsawa.
Najbardziej charakterystyczną budowlą w Żninie i zarazem jego wizytówką jest pozostała po średniowiecznym ratuszu wieża wznosząca się nad rynkiem.






Zbliżając się do Żnina od strony Bydgoszczy widać górującą nad miastem wieżę kościoła Świętego Floriana, który zaczęto budować w XV używając jako budulca fragmentów jeszcze starszej świątyni.







Sam Żnin usytuowany jest między dwoma jeziorami – Żnińskim Małym z wieloma ośrodkami wypoczynkowymi, na którym odbywają się krajowe zawody motorowodniaków


I Żnińskim Dużym bardziej dzikim i mniej zagospodarowanym,


Z którego można płynąć na kolejne jeziora rzeczką Gąsawką.,





czwartek, 14 maja 2009

Na starej Noteci

Stara Noteć nabiera uroku w miarę oddalenia się od Zamościa. Brzegi stopniowo się obniżają, a rzeka staje się szersza.

Niedaleko od Zamościa do Noteci wpływa podobna do niej rzeczka – Gąsawka. Noteć staje się głębsza i szersza. Sprawia nawet wrażenie czystszej, chociaż widoczne są ślady działalności okolicznych mieszkańców, którzy starają się za wszelką cenę ją zanieczyścić, wrzucając puszki, lub butelki, nie mówiąc już o innych przedmiotach, które zapewne zaśmiecają dno. Na brzegach widać kilku w wędkarzy, którzy twierdzą, że żyją tu płocie, ale jakoś żaden z nich nie chwali się połowem.

Stopniowo rzeczka wijąc się zwalnia swój bieg i wkrótce na naszej drodze pojawia się przyczyna tego zwolnienia – jaz. 

 


 

Trzeba przenieść kajaki i zwodować je poniżej. Za Jazem Noteć wygląda jak z innej bajki. Widać pasące się na niskich brzegach bydło, czasami odległe zabudowania gospodarskie.

Blisko rzeki pojawiają się malownicze wierzby i inne drzewa.

Spotykamy pana Ryszarda, emeryta i mieszkańca niedalekiego już Turu, który lubi pływać po Noteci swoją łódką i często można go spotkać na rzece.

Jest bardzo uprzejmy i posiada wiele informacji o okolicy. Pan Ryszard towarzyszył nam aż do Turu. Po wyciągnięciu kajaków przy jazie w Turze, mogliśmy zwiedzić hutę szkła




 

i przekonać się jak ciężka jest praca hutników.  Koszmarne warunki, wysokie temperatury i niskie płace, No ale w Turze ciężko o inną pracę.

 





 

Po przeniesieniu kajaków i zwodowaniu ich poniżej jazu, mogliśmy ruszyć dalej.

 

 

Poniżej Turu Noteć staje się jeszcze piękniejsza, wije się wolno wśród morza trzcin,

a wędkarz na brzegu chwali się dość pokaźnymi kleniami, później rzeka wpływa w cienisty las.

Akurat tego dnia – 3 maja br. Pogoda była wspaniała i cały czas paliło nas słońce. Płynąc przez las zrobiło nam się całkiem przyjemne. Z rzeczki zrobiła się głęboka i szeroka mała rzeka.

Płynąc tym chłodnym lasem dotarliśmy do młyna i jazu w Chobielinie.

Dwustuletnia budowla, jest wielką atrakcją turystyczną. Czynny do dnia dzisiejszego (obecnie elektryczny) młyn w latach swojej młodości mełł zboże przywożone łodziami z Nakła.

Po przeniesieniu kajaków przez jaz w Chobielinie ruszyliśmy dalej rzeką, która meandrując i często zakręcając o 180o leniwie płynie do Nakła.

Zakończyliśmy nasz spływ na przystani Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej, pokonując od Lubostronia około 50 km. Od Nakła Noteć staje się rzeką graniczną, między Pałukami a Krajną.