wtorek, 14 października 2014

Kanał Bydgoski, Dlaczego powstał?

Z pewną dozą irytacji „dowiaduję się”, że w XVIII wieku panowała w Europie moda na budowanie kanałów śródlądowych. Piszą o tym poważni niby ludzie w pracach naukowych, którzy zdają się zapominać, że w XVIII wieku nie było jeszcze szos i samochodów, ani linii kolejowych i pociągów. Dziwnym, więc wydaje mi się nazywanie budowy kanałów śródlądowych modą. W jaki niby sposób handlarz miał przetransportować na przykład 50 ton zboża na kilkaset kilometrów z miejscowości, w której były nadwyżki produkcji żywności do gęsto zaludnionego miasta gdzie żywność była wchłaniana w każdej ilości? Drogą lądową po leśnych duktach i nieutwardzonych traktach? 

Kilkadziesiąt wozów wiozłoby zboże, a dalszych kilkadziesiąt części zapasowe do wozów i żywność dla woźniców i eskorty oraz paszę dla zwierząt taki konwój wymagałby zatrudnienia kilkuset ludzi na dość długi czas. Nie wiem czy taki sposób transportu był dla handlarzy zbożem opłacalny, być może różnica pomiędzy ceną sprzedaży zboża na chłonnym rynku w wielkim mieście, a ceną jego zakupu na słabo zaludnionej prowincji była na tyle duża, że można było pokryć koszty transportu i osiągnąć zysk. Nic jednak dziwnego w tym, że ówcześni władcy państw ulegali naciskom kupców oraz zarządców i starali się przystosować do transportu rzeki, a w miejscach, w których się te rzeki do siebie zbliżały budowali kanały. Zapewne z takimi naciskami borykał się również Fryderyk II król Prus. W stolicy jego państwa, Berlinie pod koniec XVIII wieku żyło więcej niż 150 tysięcy osób i wszyscy oni chcieli jeść. Nie było w tym może nic dziwnego, ale mała Brandenburgia z licznymi lasami jeziorami i bagnami nie była w stanie takiego wielkiego miasta wyżywić. Ściągano więc żywność do Berlina z dalszych okolic. Idealną prowincją Prus, która mogła Berlin wyżywić położona była nad Wisłą, jej częścią były Żuławy Wiślane.Prowincja była słabo zaludniona, a obfitowała w ogromne obszary pól uprawnych i pastwisk. Mieszkańcy tej prowincji nie byli w stanie zjeść wyprodukowanej przez siebie żywności i mogli spokojnie wyżywić Berlin, a nawet całą Brandenburgię, problemem był jednak transport. 

Prusacy musieli więc korzystać ze statków morskich, zwozić zboże do portów, ładować je na statki, przewieźć do najbliższego Berlina pruskiego portu morskiego, czyli Szczecina. To jednak jeszcze nie koniec, po wyładunku ze statków morskich trzeba było przeładować zboże na szkuty rzeczne i przewieźć w górę Odry do miejsca gdzie zaczynał się, funkcjonujący od 1605 roku kanał Finow o długości 32 kilometrów, łączący Odrę z rzeką Hawelą i Berlinem. Przeładunki towarów były w XVIII wieku dość skomplikowane i uciążliwe, a na pewno nie były tanie.



Dążył więc Fryderyk II do stworzenia nowej drogi z Prus Wschodnich do Berlina bez konieczności przeładowywania i bez wystawiania towarów na ryzyko podróży po kapryśnym morzu. Projekt takiej właśnie drogi śródlądowej przygotowali mu jego inżynierowie. Droga miała objąć Wartę Noteć i Brdę, projekt tej drogi zakładał również połączenie Brdy i Noteci kanałem w miejscu, w którym obie rzeki dzieliła odległość 25 kilometrów. Pozostało więc Fryderykowi II tylko naciskać na dokonanie rozbioru Polski i zagarnięcie dokładnie tych terenów, na których była umiejscowiona ta projektowana, nowa droga.

Brak komentarzy: