
Ostatnio jednak w tych płucach pojawia się coraz więcej dziur, od pięciu lat dżungla zmaga się z nawiedzającymi ją coraz częściej katastrofalnymi suszami. Poza tym dziurawią ją gigantyczne kopalnie odkrywkowe i pomniejszają coraz bardziej rolnicy i hodowcy bydła. Okazuje się niestety, że po wykarczowaniu drzew ziemia pozostaje żyzna tylko przez kilka lat, później deszcze wypłukują z niej wszystkie wartości i przestaje być urodzajna. Rolnicy i pasterze muszą więc karczować następne obszary lasu i przesuwać swoje uprawy, a tymczasem za nimi na wyjałowionej glebie nie wyrośnie już żaden las.
Większość obszaru dżungli amazońskiej (około 60%) znajduje się w granicach Brazylii, a Brazylia stała się już innym krajem niż była kiedyś. Lata kiedy była krajem wyłącznie krajem rolniczym już minęły. Kiedyś znana była tylko z eksportu soji, kawy, cukru wołowiny, soku pomarańczowego. Dzisiaj brazylijskie embraery kupuje cały świat, a w samej Brazylii jest sprzedawanych około 200 tysięcy samochodów osobowych miesięcznie. Przy tym mniej więcej połowa z tych samochodów nie jeździ na benzynę tylko na alkohol produkowany z trzciny cukrowej, a do uprawy tej trzciny potrzebne są pola.
Politycy i dziennikarze na całym świecie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, uważają że Amazonia (czyli zielone płuca Ziemi) należą do wszystkich ludzi na świecie, dlatego należy je chronić i pozostawić nietknięte. Brazylijczycy tak nie uważają przecież dżungla znajduje się w ich granicach. Zresztą czy mogliby zatrzymać własną gospodarkę, nawet gdyby chcieli?
0 komentarze:
Prześlij komentarz