sobota, 19 grudnia 2009

Projekt REURIS

Już wkrótce ma być realizowany europejski program rewitalizacji Starego Kanału Bydgoskiego pod nazwą REURIS.
Rewitalizacja Starego Kanału Bydgoskiego wydaje mi się już w tej chwili niemożliwa bez ogromnych nakładów finansowych, które w obecnych realiach i w aktualnej sytuacji gospodarczej muszą się wydać nieuzasadnione ekonomicznie. Trudności i kosztowność ewentualnej rewitalizacji tkwi w konieczności pokonywania różnicy poziomów wody. Kanały śródlądowe, także ten przedmiotowy, służą bowiem nie tyle pokonywaniu odległości, co raczej różnicy poziomów wody. Stary Kanał Bydgoski łączył Kanał Bydgoski powyżej śluzy Czyżkówko, a konkretnie 4,1 kilometrowy odcinek tego Kanału znajdujący się pomiędzy śluzą Prądy a śluzą Czyżkówko z rzeką Brdą w pobliżu ulicy Focha.

Obecnie nowy Kanał Bydgoski łączy ten 4,1 km odcinek z rzeką Brdą w pobliżu mostu Hypszera dzięki zastosowaniu 2 dużych śluz i jednego 1,1 kilometrowego odcinka pomiędzy nimi. Poziom wody w drugim 1 kilometrowym odcinku między śluzą Okole, a rzeką Brdą, jest już taki sam jak w Brdzie. Różnica poziomów wody, którą pozwalają pokonać te dwie śluzy, wynosi 15,2 m. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że rzeka ma naturalny spadek (inaczej by nie płynęła). Od mostu Hypszera do mostów Solidarności jest około 3 kilometry, więc różnica poziomów pomiędzy 4,1 kilometrowym odcinkiem Kanału Bydgoskiego znajdującym się pomiędzy śluzą Prądy a śluzą Czyżkówko a rzeką Brdą w pobliżu mostu Hypszera jest mniejsza niż różnica poziomów między tym odcinkiem a Brdą w pobliżu Mostów Solidarności. Stary Kanał musiał więc umożliwić pokonanie większej różnicy poziomów niż nowy, nie było to 15,2 m, ale około 17 metrów ale też jego długość była 2 razy większa niż długość nowego odcinka.

Pokonanie takiej różnicy poziomów umożliwiało pięć śluz, z których każda podnosiła lub opuszczała jednostki pływające na około 3,5 m. Kanał składał się więc z 4 odcinków pomiędzy tymi śluzami. 1,5 km odcinek pomiędzy śluzą przy ul. Bronikowskiego a śluzą przy Czarnej Drodze, poziom wody w tym odcinku znajduje się około 14 m nad poziomem Brdy przy Mostach Solidarności. 1 km odcinek pomiędzy śluzą przy Czarnej Drodze, s śluzą przy ul. Wrocławskiej, poziom wody w tym odcinku znajduje się około 11 m powyżej poziomu Brdy. 0,2 km odcinek pomiędzy śluzą przy ul. Wrocławskiej a śluzą, która znajdowała się w pobliżu dzisiejszego wejścia do RONDA, poziom wody w tym odcinku znajdował się około 7 m wyżej niż poziom Brdy. ). 0,4 km odcinek pomiędzy śluzą, która znajdowała się w pobliżu dzisiejszego wejścia do RONDA, śluzą która znajdowała się w pobliżu Mostów Solidarności, poziom wody w tym odcinku znajdował się około 3,5 m wyżej niż poziom Brdy.

Ten najniżej położony i najbliższy Brdzie odcinek kanału oraz śluza łącząca go z rzeką i śluza przy Rondzie Grunwaldzkim zostały zasypane pod koniec lat 60. i na początku lat 70. XX wieku. W celu pokonania kanału przez ulice i tramwaj, niezbędnym byłoby zbudowanie co najmniej kilku mostów. Zasypanie wydawało się wtedy najprostszym i najmniej kosztownym wyjściem. Musimy pamiętać, że budowa nawet niewielkich mostów, niezbędnych do przeprowadzenia nad kanałem dróg kołowych, wydawała się w tamtych czasach skomplikowana i kosztowna. Ludzi, którzy umieli projektować i budować mosty nie było w Polsce zbyt wielu, a o przeznaczeniu Kanału do celów turystycznych nikt nie myślał.

Ci, którzy zasypywali kanał, byli jednak na tyle przewidujący, że przed jego całkowitym zasypaniem, ułożyli na dnie kolektor ściekowy, którym cienkim strumykiem płynie woda, przepływająca przez cały Stary Kanał. Dzięki tej odrobinie świeżej wody, życie w poszczególnych odcinkach Kanału jeszcze do końca nie zamarło, chociaż słaby przepływ przyczynia się do tego, że woda w tych odcinkach coraz bardziej śmierdzi. Puszczenie wody większym strumieniem jest jednak ryzykowne, bo znajdujący się pod Rondem Grunwaldzkim kolektor był budowany 40 lat temu i nie był przeznaczony do odbioru dużych ilości wody. W celu przywrócenia życia Kanałowi trzeba by było przywrócić jego połączenie z Brdą, a na to po prostu nie ma miejsca.

Można jedynie rewitalizować te dwa odcinki, które ocalały. Powoli spuścić z nich wodę i koparkami oczyścić dno, umocnić brzegi i urządzić przystanie, a później znowu zalać. Można by nawet było wyremontować i uruchomić dwie śluzy, tą przy Bronikowskiego i tą przy Czarnej Drodze. Śluzowania trwałyby wprawdzie bardzo długo, żeby woda zdążyła wypłynąć przez kolektor, ale stałyby się wielką atrakcją, a przy okazji dodatkowo oczyszczałyby wodę. Nie ożywiłoby to Kanału ale na pewno ożywiłoby ruch n a nim i nad nim. Byłoby to może przedsięwzięcie mniej spektakularne od tego, które planuje nasz ratusz w ramach projektu REURIS, ale na pewno sensowniejsze i pożyteczniejsze. Ratusz potrzebuje widocznego sukcesu, chce przebudować koryto między Rondem Grunwaldzkim, a śluzą przy Wrocławskiej i pozostawić zabagnione dno Kanału, śmierdzącą wodę i walące się śluzy w spokoju.

niedziela, 13 grudnia 2009

Zapiski

Jedyna zachowana do naszych czasów księga radziecka – Księga Rady Miejskiej w Bydgoszczy z okresu przedrozbiorowego. Rękopis przechowywany jest w Archiwum Państwowym.



Tekst został opublikowany tylko jeden raz, w nakładzie 400 + 80 sztuk. Niestety autorzy nie zadali sobie trudu tłumaczenia i w ¾ jest napisany po łacinie, a cała reszta specyficzną, starą polszczyzną. Mimo tego mankamentu jest bardzo interesującą lekturą, bo w języku polskim napisane są wszystkie uchwały rajców bydgoskich, a po łacinie pisma procesowe. Można się z tej księgi dowiedzieć za co ówcześni bydgoszczanie płacili podatki i jakie mieli problemy. Trudno jednak tę książkę znaleźć w bydgoskich bibliotekach, prawdę mówiąc natrafiłem tylko na jeden egzemplarz w Bibliotece Pedagogicznej. Dziwnym też się wydaje, że nie miał pojęcia o istnieniu tej publikacji ani jeden bydgoski nauczyciel, z którym rozmawiałem.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Stary Kanał odżyje?

Rewitalizacja Starego Kanału Bydgoskiego ma być tym razem wspierana i dofinansowana przez program europejski i ma się zacząć, jak zapewnia „Express Bydgoski”, już wkrótce.
Pomysł bardzo atrakcyjny, aczkolwiek nieco spóźniony. Przy obecnym rozwiązaniu komunikacyjnym Ronda Grunwaldzkiego i ul. Focha nie ma możliwości połączenia Kanału z Brdą, a bez tego Kanał nie ożyje. Gdyby Ratusz zaplanował i przewidział ewentualność odbudowy Kanału zanim wydał zgodę na lokalizację „Multikina” i stacji benzynowej na ul. Świętej Trójcy, można by było jeszcze coś pokombinować. Teraz pomiędzy tymi dwiema budowlami jest za mało miejsca na Kanał, ulicę i szyny tramwajowe.
Urząd Miejski planuje zalanie rowu pomiędzy ul. Wrocławską i Rondem Grunwaldzkim, żeby, jak donosi „Express”, uatrakcyjnić ofertę turystyczną Bydgoszczy. Oby się to tylko źle nie skończyło, bo wszystko może się zdarzyć, gdy za „uatrakcyjnianie Kanału” wezmą się ludzie niekompetentni. Zalanie tego „rowu”, który jest pozostałością po starym kanale oznacza wyrównanie poziomu wody powyżej śluzy przy ul. Wrocławskiej z poziomem wody poniżej tej śluzy. W ten sposób śluza zostanie na stałe zalana, nic złego się jednak nie wydarzy. Pewien niepokój może jednak wzbudzić fakt konieczności odbioru wody przez rurociąg pod Rondem Grunwaldzkim.

W tej chwili struga wyciekająca z Kanału płynie po jego dnie i nie wyrządza mu żadnej krzywdy. Sytuacja może się jednak zmienić gdy woda popłynie całym przekrojem rury, budowano go przecież 40 lat temu i nie wiadomo z jaką solidnością.
Tak czy owak z Kanałem, a raczej jego pozostałością coś trzeba będzie zrobić, poza strzyżeniem trawy i malowaniem starych śluz, niedługo drewniane wrota przegniją i przestaną trzymać wodę.


Decyzja o przyszłości Kanału nie jest łatwa i nie zazdroszczę tym, którzy będą musieli ją podjąć.

niedziela, 6 grudnia 2009

Czysta Brda

Już niedługo Bydgoszczanie będą się mogli kąpać w Brdzie – tak przynajmniej twierdzi pani Małgorzata Massel rzecznik MWiK w Bydgoszczy.

Nie oznacza to wcale, że w tej chwili woda w rzece jest brudna, bo widać gołym okiem, że jest czysta, zwłaszcza teraz gdy wszystkie ścieki zostały przekierowane do oczyszczalni. Rzecz w tym, że od kilkudziesięciu lat prawie wszystkie ścieki komunalne i przemysłowe wpuszczane były bezpośrednio do Brdy i chociaż większość z nich płynęła z wodą, ich najcięższe komponenty utworzyły na dnie zabójczy osad. Żeby wybrać ten osad przez cały przyszły rok będą pracowały na rzece i Kanale Bydgoskim bagrownice, refulery i pogłębiarki z Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego w Warszawie. Dlaczego firma z Warszawy? Ano dlatego, że nasze, bydgoskie PBW już dawno nie istnieje. Pamiętam, że kiedyś ono właśnie obsługiwało Bydgoski Węzeł Wodny. Miało swoje pogłębiarki i mieściło się tam gdzie obecnie funkcjonuje WSG.
Kto zapłaci za całe przedsięwzięcie? Podobno MWiK i unijny Fundusz Spójności. Po przebagrowaniu rzeka ma odzyskać zdolność do samooczyszczania się i woda w niej będzie już zawsze czysta. Być może na terenie miasta powstaną kąpieliska i nie będzie trzeba już jeździć do Janowa lub na dzikie plaże w okolicach Smukały, żeby popływać w Brdzie